All work and no play makes Jack a dull boy

No to wczoraj zaszalałem kasując po pijaku całe archiwum. Być może to jakiś znak, i w sumie nie obudziłem się rano załamany trzymając palce na pulsującej czaszce i płacząc. Dużo było bzdur na tym blogu. Zbyt dużo, a poza tym zbyt rzadko go aktualizowałem. Dobra, do rzeczy. Teraz będzie częściej i z sensem. Co się wydarzyło. Absolutnie rozłożyła mnie na łopatki opcja pod tytułem objazdowy tour de minimalizm. Nie chce mi się tłumaczyć, czy identyfikuję się z opcją wsadzenia mnie w jakiś wydumany gatunek literacki. Ważne, że było wesoło. Zwłaszcza w Lublinie. Swoje wrażenia zresztą opisałem w nowym Ha!Arcie który chyba niedługo będzie sobie można kupić albo iść obejrzeć do Empiku. W każdym razie, piłem jak skurwysyn z piekła rodem. Tak jak wczoraj w Bunkrze. Szczyty alkoholowej głupoty zdobyte po raz kolejny. Wczoraj nawet wyłączyła mi się mowa. Wyrazy zacinały mi się na pierwszej sylabie. Z racji, że mój wydawca uważa że byłbym świetny w prowadzeniu jakiegoś talk-show było to conajmniej dziwne. Teraz jest spokojnie. Siedzę w czapce z czaszką która dla mnie coś oznacza. Dla was jeszcze niekoniecznie. Jem chińską zupkę, gram w Hitman : Blood Money, coś czytam, coś piszę. Jeszcze chyba jest ostatni gwizdek, aby kupić sobie Playboya z moim opowiadaniem. Proszę się nie sugerować okładką. To nie jest seks-horror po polsku. Ogólnie maligna i spolegliwość. Prawo i sprawiedliwość. Ja trochę odpadłem na trasie, opcja bycia daleko od szosy, ale przynajmniej moi idole idą dalej z hasłem can`t stop, won`t stop. Przepraszam jeszcze raz za zamieszanie. To te potrzeby zmiany po pijaku. W każdym razie zaczynamy od początku. A tytuł notki oczywiście stąd. Nie żeby była jakaś przerażająca indolencja. Ale rzeczywiście, dużo pracy, brak zabawy, męczą Jacka takie sprawy.


Name:

Komentarze:

24.10.2006, 19:51 :: 83.16.30.110
Bizz
z szymkiem żeśmy czytali hehe argumentację pana Macieja G. i szczerze mówiąc, dałem się przekonać. szczególnie przykład rączki myszki obudził we mnie w końcu(!) zdrowy rozsądek i bardzo żałuje że dałem się zwodzic zwolenikom ewolucyjnego bełkotu przez tak długi czas... kwestia smoka wawelskiego i potwora z loch ness całkowicie pozbawiła mnie wątpliwości. co więcej, uważam że wszyscy plscy naukowcy i badacze okryli się HAŃBĄ NIEWYBACZALNĄ w związku z tym że nadal nie odnaleziono szczątków Szewczyka Dratewki, naszego najwiekszego Bohatera Narodowego, polskiego Dawida, Jezuska Przenajświętszego Amen

22.10.2006, 22:52 :: 83.19.20.114
s.
w pieknym psie z przyszlym najslyniejszym posmiertnym filozofem, tak powinienes z nim koniecznie pogadac,,,


22.10.2006, 02:54 :: 83.19.20.114
s.
wlasnie wracalam przez szewska godzina 2;30 ruch jak na florianskiej w poludnie
skontrastuj z rumunskim spokojem nocy filmowej pod baranami tonego gatlifa rowna sie melanz indolencji i sceny odnajdywania tozsamosci przez berberow w "exils" (pod wplywem, taniec uwolnionych nerwow do upadlego) przelozyc na ciebie wczoraj w bunkrze...

22.10.2006, 00:51 :: 62.179.20.209
lewar
Nosz kurwa, panie Żulczyk - stawiasz wódkę, albo nie wybaczę tej gównoziarnistości, co ją prezentujesz we wpisie tym i poprzednim. Kup se batony z serotoniną i nie pierdol. Nie jedyny chlor odpieralasz i nie jedyny żałujesz... I bez takich kurwa tytułów, bo (powtarzam) czuję się jakbym czytał Drotkiewicz, a od tego wolę pić Krwawą Mary z krwią miesięczną mojej matki zamiast soku pomidorowego.

21.10.2006, 22:11 :: 83.15.249.181
aga.pe.
wiadomo,że najfajniej jest w lubelskim;)zapraszamy częściej:)