Link 20.06.2008 :: 21:48 Komentuj (14)

Jestem najgorszym blogerem na świecie, przepraszam. W ramach wyjaśnień - ostatni miesiąc to dla mnie mocna lekcja z cierpliwości, korepetycje są intensywne, więc generalnie poświęcam się czekaniu. Jeśli ktoś tylko ma ochotę potrzymać kciuki - będę zobowiązany. Tymczasem szykuje się kolejna zmiana planszy, nadszedł już chyba czas na wyprowadzkę do babilonu, warsaw calling, ja odpowiadam. Powody są oczywiście merkantylne - wszystkie podmioty gospodarcze, które miałyby ochotę przelewać kwit na konto takiemu łachudrze jak ja znajdują się w Stolicy. Poza tym życie idzie cyklami, jak to śpiewał zespół Brygada Kryzys \'i`m a travelling stranger\', więc sześć lat w Krakowie to wystarczająco długo. Chociaż w ogóle najchętniej wyjechałbym na stałe gdzieś, gdzie ludzie nie mówią po polsku, mam nadzieję, że już za parę dni uda mi się wyjechać w takie miejsce na dwa miesiące. A tam, w dużo milszych okolicznościach przyrody,  zacząć conajmniej dwa ważne projekty.


Co do "Radia", nie sprzedaje się aż tak źle, abym ze wstydu musiał wyjechać na wieś porozumiewać się telepatycznie ze stonkami, ale oczywiście nie aż tak dobrze, abym mógł postawić mojej mamie wycieczkę na Wyspy Wielkanocne all inclusive. Minęły dwa miesiące od premiery, ja trochę okrzepłem, i tak samo jak było to z "Krzywdą", przestałem już trochę tę książkę lubić; jednak serdeczna dziena za wszystkie sygnały zachwytu, poparcia jak i wyrazy zawodu. Tak, "Radio" jest przegadane, bombastyczne, napuszone - ale wydaje mi się, że zdało egzamin jako projekt totalnej powieści młodzieżowej. Z chęcią jeszcze poczytam jeszcze parę polemik z tym stwierdzeniem - wystarczy użyć komentarzy bądź maila zamieszczonego pod zdaniem \'jeśli chcesz mi coś powiedzieć\'.


Narazie tyle, będę pisał częściej, docelowo z Andaluzji, o ile od tamtejszych temperatur mój zdezelowany laptop HP nie zamieni się w Marmite. Żeby pisać częściej musi się, oczywiście, coś dziać; nie wiem, czy życiorys w którym najważniejszą rolę spełniają obecnie dwa byty (moja dziewczyna i godot, o którym nadal nie mogę pisać), jest takim, o którym można napisać, że coś się dzieje. Nie dzieje się nic, żar leje się z nieba, oglądam pornografię i "Six feet under", próbuję przebrnąć przez jakieś kupione ostatnio książki ale chrzęszczą mi po trzydziestu stronach, przegapiłem spotkanie z Michelem Houllebecq chociaż nie wiem, o co bym go zapytał, bo po francusku umiem powiedzieć tylko bonżur i pitę. Z powodu tego nie-dziania się, jak i wywołanej przez nie miłej izolacji, ominęły mnie tak doniosłe imprezy, jak Euro 2008. Tzn, polskiej reprezentacji nie oglądałem celowo, z zaparciem, z pełną wiarą w kompletną kompromitację i pod hasłem "jak już się wstydzić, to tylko za siebie". Chciałbym jednak nie przegapić jakiegoś meczu Holandii w ćwierć bądź półfinale. I bardzo chciałbym zagrać w "GTA IV", ale w życiu trzeba robić z siebie psa i wydzielać sobie ciasteczka za siad i aport. W sensie - nagrody w swoim czasie. Czytajcie "Radio", piszcie dalej, co i jak. Głosy są tak skrajne, że naprawdę jestem jeszcze ciekaw. Stay tuned.


 


{blogfrog}
Link 26.06.2008 :: 13:04 Komentuj (57)


No więc, moi drodzy, bardzo ważny i radosny news - miał miejsce dil, a konkretnie sprzedaż praw do ekranizacji książki "Zrób mi jakąś krzywdę". Prawa kupiła Papaya Films, będzie film, a ja zaczynam pracę nad scenariuszem. I trzymajcie kciuki, aby było to naprawdę dobre gówno. Oczywiście, o postępach pracy nad tym projektem będę informował na bieżąco. Stay tuned, stay tuned.

 

ps. fakt, to wielki wstyd, ale czasem strzelam orty

{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2017
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com