Link 08.04.2008 :: 18:11 Komentuj (35)

Więc, napisałem pierwszą polską powieść pokolenia emo. To bardzo miłe zobaczyć recenzję swojej książki na całą szpaltę w Wyborczej, autorstwa Krzysztofa Vargi do tego, recenzję do tego pozytywną, warto jednak przy okazji sprostować parę kwestii. Pomimo wykorzystania popularnej dla fanów zespołu Fall Out Boy multiplikacji odzieżowej na okładce, "Radio Armageddon" z żadnym emo nie ma nic wspólnego, co chyba dla wszystkich, którzy przeczytają książkę jest oczywiste. Jeśli miałbym wymienić zespoły, na których wzorowałem Radio, byłyby to odległe od siebie, aczkolwiek nie mające z emo nic wspólnego formacje, takie jak na przykład Atari Teenage Riot, z drugiej strony Darkthrone, a z trzeciej Darby Crash & The Germs. Podejrzewam, że dzisiejszych fanów dzisiejszego emo członkowie Radia Armageddon prawdopodobnie by rozstrzelali, i aż żałuję, że nie wlepiłem gdzieś takiej sceny w fabułę mojej książki. Co do terminów "pierwsza polska powieść" i "pokolenie", aż głupio je komentować. Na marginesie, ciekawa jest definicja zjawiska emo, bo mi się ono kojarzy raczej z falami amerykańskich bandów, pierwszą z lat osiemdziesiątych - waszyngtońskie orkiestry a la Rites Of Spring czy następnie Fugazi - a następnie, już w latach 90-tych, chociażby z Sunny Day Real Estate. Jednak sami muzycy tych zespołów poddawali w wątpliwość sens tego terminu. Joe Lally z Fugazi powiedział kiedyś : "Emo to pierdolona bzdura. Że emo to taki rock z emocjami? A co, w Bad Brains nie było emocji"? To tak zupełnie na marginesie wypełniającej mnie cały dzień podejrzanej dumy, że moja druga powieść dostała się na front gazeta.pl.


PS. Ksiądz proboszcz przypomina o spotkaniu 12, sobota, Kraków, Lokator, 19. Następnie odbędzie się we Wrocławiu, w lokalu o nazwie Złe Wychowanie, w sobotę 19 kwietnia, o godzinie 18 : 30, spotkanie poprowadzi Piotr Czerniawski.


{blogfrog}
Link 15.04.2008 :: 00:32 Komentuj (35)


Komentowania recenzji  ciąg dalszy - więc, doczekałem się pierwszej negatywnej, drukowanej opinii na temat "Radia". Opublikowało ją czasopismo Newsweek, i bardzo dobrze; źle bym się czuł zbierając same pochwały, tudzież przyjacielskie klepnięcia po plecach. Trzeba się od czasu odmulić, zejść na ziemię, trochę odetchnąć i przypomnieć sobie o pokorze w pokonywaniu padołu ciernistego żywota tego - oczywiście najlepiej, gdy zrobi to ktoś z boku. "Newsweek" pisze, że po otwarciu mojej drugiej książki nadzieja młodej polskiej prozy w osobie Jakuba Żulczyka okazuje się być nadzieją płonną. No cóż, ja w ogóle czerwienię się na samą myśl, że ktokolwiek mnie jako ową nadzieję traktował. Dalsze opinie magazynu są następujące - fabuła "Radia Armageddon" jest nudna. No cóż, nuda to pojęcie relatywne, moją skromną osobę w kinie zamęcza na śmierć francuska nowa fala, a oglądając w kinie "Die hard 4" trzymałem się kurczowo poręczy w multipleksie, do tego od tików nerwowych wokoło rozsypywał się popcorn. Ale ktoś inny może mieć zupełnie odwrotnie, i ja to szanuję - rozumiem, że można doznawać przy "Windą na szafot", a ziewnięciem zbywać najlepsze sceny w historii kina, czyli np moment gdy Bruce Willis rozpierdala za pomocą ciężarówki F16. Z recenzji z Newsweeka pamiętam jeszcze, że w "Radiu Armageddon" dokonuję jakiejś strasznej generalizacji w przedstawianiu przekroju społecznego młodych ludzi. No cóż, bardzo się starałem - widocznie w oczach recenzenta mam dalej zbyt małe możliwości aparatu recepcyjnego. I pewnie tak jest. Nie pisałbym jednak o tym wszystkim, gdyby nie jeden drobny fakt - otóż znam ( niestety nie w tzw realu, jedynie drogą internetową ), autora tej recenzji, Maxa Fuzowskiego. Biorąc pod uwagę ten fakt nie umiem nie podejrzewać tego, że ocenę mojej powieści w oczach Maxa lekko zaburzyły nasze wspólne przeżycia podczas naszej wspólnej pracy dla portalu internetowego Relaz. Max, w tym momencie naprawdę chcę cię przeprosić. Głęboko wierzę w to, że pogarda jaką żywisz dla moich zdolności prozatorskich jest czysta - i pragnąłbym, aby taką została, nie zmącona przez jakiekolwiek stare waśnie, tudzież konflikty. Otóż, proszę Państwa, Max to bardzo ambitny człowiek. Kwiat polskiego dziennikarstwa, z godną podziwu determinacją uprawiający fach dziennikarza literackiego chociażby w Dzienniku, gdzie również zdarza mi się pisywać. Na marginesie, pewnie tak jak Max, cenię sobie tę współpracę. Dlatego przepraszam cię Max, że jako redaktor działu recenzji na Relazie, razem z moimi współpracownikami nie doceniliśmy twoich zdolności jako autora tekstów. Że torpedowaliśmy twoje teksty, odrzucaliśmy już napisane, a te przyjęte przeredagowywaliśmy w jakichś 70 %. Przepraszam, również w imieniu moich współpracowników, że nie chcieliśmy twoich recenzji książkowych, i to wyłącznie nasza wina, że błędnie ocenialiśmy ich potencjał zarówno warsztatowy, jak i merytoryczny. Napisałeś nam, że jesteśmy najgorszą i najbardziej wymagającą redakcją z jaką dane ci było współpracować - no tak, może rzeczywiście jako portal internetowy z ambicjami, jak to mówią, sraliśmy wyżej, niż mieliśmy dupę. Jeszcze raz, Ciebie, kolegę obecnie z łamów "Dziennika", tym razem na kompletnie równych prawach autora - freelancera, proszę o wybaczenie i puszczenie w niepamięć owych starych waśni. Ze szczerą nadzieją, że od tej pory twój dystans do mojej książki, i jej, według ciebie, głupiej i nudnej fabuły jest już kompletnie szczery. Swoją drogą, mam nadzieję, że lakoniczność i enigmatyczność niektórych stwierdzień wynikała jedynie z ograniczeń łamowych działu Kultura w Newsweeku i z chęcią usłyszę ich rozwinięcie, chociażby drogą mailową. Adres korespondencyjny w stopce bloga.

P.S. Ksiądz proboszcz przypomina, Wrocław, Złe Wychowanie, sobota 19 kwiecień 18 30, a 21 poniedziałek Warszawa, Regeneracja, godzinę podaję na dniach

{blogfrog}
Link 18.04.2008 :: 16:27 Komentuj (28)

W ostatniej chwili, przepraszam, dzisiaj w Wwa, w Regeneracji Jakub Żulczyk live, 20:00, prowadzenie : Monika Powalisz


 



Bezimienny artysta ma u mnie conajmniej dwa piwa, dawno tak nie rżałem przy porannym, jak to mówi mój kolega odpowiedzialny za reklamę w jednej z olsztyńskich firm, "monitorowaniu internetu".


{blogfrog}
Link 25.04.2008 :: 14:50 Komentuj (26)

Niech będzie pochwalony. Jutro wyjeżdżam na 9 dni w bardziej rustykalne okolice, cel : leżeć na trawie, obserwować pasącą się trzodę, dmuchać w dmuchawce i czytać książki. Z tej racji, co dla mnie jako dla nałogowca jest bardzo cenne, aktywność internetowa spada do zera więc informuję z wyprzedzeniem : zapraszam do Katowic, 29 wtorek, Rondo Sztuki, godzina 19:00, Jakub Żulczyk live again, spotkanie poprowadzi zasłużony redaktor, recenzent, kaowiec i kolega Adrian Chorębała. Poza tym : ukroiło się kilka grubych spraw, o których chciałbym poinformować was teraz i już bardzo, ale niestety, mogę tylko poprosić o cierpliwość. W każdym razie, karma ostatnich tygodni ma tendencje wyjątkowo zwyżkowe. Nastroju nie psuje mi nawet odbywany ostatnio turniej polskich filmów pod hasłem "Zero Konsolacji", z czego polecam najbardziej "Kobietę samotną" Agnieszki Holland, bo to po prostu jest festiwal agonii, Emil Zola vs. Jelinek 2 : Pierwsza Krew. Z lżejszych, acz równie sugestywnych ekranizacje Himilsbacha, "Party przy świecach" i "Przyjęcie na 10 osób plus trzy" - panie Tufta, człowiek jest dzieckiem przez całe życie, dopiero gdy rodzic odejdzie, musi się martwić o własne utrzymanie. Jeśli dodamy, że moją ulubioną lekturą ostatnio jest jak zwykle William Faulkner, to wyjdzie chyba na to, że rekompensuję sobie szczęście zawodowoosobiste dziełami kulury. I na koniec, dzielę się, bo cieszę się jak Jasio na komunię, zupełnie prywatnie będę uczestniczył w koncercie zespołu Shellac 4 maja we Wrocławiu. I proszę państwa, to jest dopiero wydarzenie, bo gdy usłyszałem płytę "At Action Park" w okolicach klasy maturalnej, przeżyłem dokładnie to, co Rafał Księżyk napisał przyokazji w Brumie - łuski spadły z uszu. Mam nadzieję ogłuchnąć. Z fartem, miłej majówki, stay tuned.


{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2017
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com