Przeglądając gazety w Empiku z miłym zdziwieniem zauważyłem, że magazyn Male Men umieścił mnie na liście 30 najbardziej obiecujących Polaków płci męskiej przed trzydziestką. Co więcej, magazyn ów zaprorokował, iż zostanę ministrem. Bardzo dziękuję, drogi Male Menie, za kolejny powód do dumy dla mamy i taty, chociaż ministrem, posłem czy radnym gminy zostać nie zamierzam. Jeszcze większą radość sprawił mi kwartalnik Czterdzieści i Cztery w osobie Artura Nowaczewskiego, ogłaszając mnie wnukiem Tyrmanda. Jest to komplement o tyle wstrząsający, iż autor "Złego" w moim skromnym mniemaniu mieści się w ścisłej czołówce polskich pisarzy powojennych, i w swojej opinii mógłbym mu co najwyżej polerować marmur na nagrobku. Ale zrobiło mi się bardzo, bardzo przyjemnie, jestem istotą łasą na pochwały, zwłaszcza na te ukazujące się w druku. Dalsze podczytywanie gazet uświadomiło mi jeszcze, że moje nazwisko pada jeszcze w artykule wydrukowanym w magazynie "Przekrój", dzielnie insynuującym za Krzysztofem Vargą, jakoby moja 'Radio Armageddon' opisywało śmieszno-sztuczną subkulturę młodzieżową emo. Wypowiadałem się już na ten temat, wspomnę tylko tyle, że sytuacja, w której katolicki kwartalnik wykazuje się dużo większą empatią w stosunku do mojej pisaniny niż czołowy tygodnik młodego, polskiego, lewicującego intelektualisty jest dziwaczna, ale i w pewien sposób krzepiąca.


Może już dość jednak z tym masturbacyjnym przeglądem prasy, z tej okazji, że trwająca ostatni rok orka nad dwoma powieściami dobiega powoli końca, mogę w końcu rozpocząć przygotowania do radosnego miesiąca nie robienia niczego poza graniem na konsoli i czytaniem książek, na temat któregoż mam mokre sny już od bardzo, bardzo dawna. A propos dóbr kultury, chciałem serdecznie i bardzo gorąco polecić wszystkim nowy film Park Chan-Wooka (pana od "Oldboya") pod tytułem "Thirst". Jak zwykle u tego reżysera, jest to rzecz tyle campowa, co wizjonerska, tyle obrzydliwa, co przepiękna i pozostawiająca człeka jeszcze długo po seansie w stanie szerokiego rozdziawu gałek ocznych. Wak używa cokolwiek nośnego ostatnimi laty tematu wampiryzmu do stworzenia wizualnego eposu o ludzkich żądzach i impulsach, głównie seksualnych, i wychodzi mu to doskonale, takich scen erotycznych kino jeszcze nie widziało, takiego patentu na transfuzję krwi w okolicach trzech czwartych filmu również. Wielka rzecz. Chciałem również polecić opowiadania pisarki Flannery O`Connor, i nową płytę zespołu Liars, tylko może nie w zestawie połączonym, bo główka może pęknąć od ciężaru. O`Connor, swoją drogą, ze swoją fanatyczną religijnością i literacką postawą Szymona Słupnika, próbami stawiania jak najgłębszych ontologicznie pytań o tak zwaną moralność, i znaną już chociażby z Faulknera ową charakterystyczną dla 'southern gothic' wizyjnością jest chyba idealnym tematem na esej dla moich nowych kolegów z "Czterdzieści i cztery". Connor, tak jak Jane Bowles, pisała swoje wstrząsająco mięsiste teksty przeżywając jednocześnie psychiczny i fizyczny rozpad własnej osoby; to, co po niej zostało, to żywy dowód na to, że w literaturze światopogląd dobrego pisarza nie jest najważniejszy, owszem, w pewien sposób ustala granice kadru, ale już to, co w kadrze, przekracza głębokością jakiekolwiek religijno-polityczne fronty. Dobrzy pisarze próbują opisać nieopisywalne i nieklasyfikowalne, wbrew temu, co próbują wam tu i ówdzie wmówić. Nie dajcie się, i stay tuned.

Name:

Komentarze:

25.05.2010, 04:50 :: 178.36.6.218
jnt
chce sprobowac wreszcie slynnej pomidorowki. to apel publiczny, oblesnie ekshibicjonistyczny. zyczliwa

07.04.2010, 23:06 :: 83.13.175.106
tenk.com.pl
w co będziesz grać?

04.04.2010, 23:21 :: 188.146.153.133
KczK
No a gdzie poprzednia notka??? Wystarczyło napisać że primaaprilis a nie usuwać.

04.04.2010, 15:00 :: 89.228.219.206

kurde, współczuję

29.03.2010, 19:26 :: 89.75.215.250
iri-ma > jakubzulczyk
bez Pani.. z tym Panem, to formuła była,no chyba, że sobie Pan życzysz. Ja gówniara jestem, ale nie znowu tak wiele młodsza. Geniusza nie definicja, a statystyki i wieki ludzkiej historii. Pij Pan chociaż, to stwarza potencjał. Choć być może teraz się to inaczej objawia.. Od Kałużyńskiego ekspertem nie jestem, ale wierzę na słowo, a pomidorowej gratuluję, to jest wyczyn, ha!

28.03.2010, 17:47 :: 91.189.22.2
drendka
he hee, wiedziałam że o'connor prędzej czy później zostanie odkryta

28.03.2010, 03:11 :: 178.36.41.143
jakubzulczyk > iri-ma
pani definicja geniusza jest trochę dziewiętnastowieczna. oczywiście, nie ma to żadnego związku z moją osobą, z tego co wiem, geniuszem bywałem jedynie jeśli chodzi o gotowanie pomidorowej i parodiowanie zygmunta kałużyńskiego

27.03.2010, 22:41 :: 77.255.88.60
iri-ma>jakubzulczyk
o nie. idiotami jesteśmy wszyscy z definicji. sam fakt oddychania jest absurdalny, że o pisaniu nie wspomnę, więc się Pan nie kategoryzuj do innego gatunku. geniusz też z Pana żaden, geniusz winien śmierdzieć, być niezrozumianym przez społeczeństwo i umierać na jakąś wenerę. jakbyś Pan śmierdział, to byś się Pan towarzysko nie udzielał. Zresztą zbyt słabo znam Pańską osobę szanowną, żeby w samogwałcie ego dopomagać. Ale "Zrób mi.." podobało mi się. Na tyle, że przegapiłam przystanek czytając ;)

27.03.2010, 19:20 :: 188.147.33.61
KczK > czka
Organy? nie wiem, proszono mnie ostatnio o utwory do jakichś antologii.

A ty to jakieś chore dziecko jesteś? Potrzebujesz organów do transplantacji?

27.03.2010, 13:32 :: 83.4.132.164
czka
Jakiś tęgi zjeb powinien dla fenomenu w obrębie którego "tworzysz" ukuć jakiś zgrabny termin. opisywałby on coś co tak ma się do grafomanii jak ta ostatnia do dobrej poezji. poza tym jakoże jestes przecież artystą sztuki akcji powinny się tobą zainteresować organy scigania dziedzin takich jak performatyka, teoria sztuki i estetyka.
Zająlbyś sie wypozyczalnia rowerów zamiast smordzic na blogach


27.03.2010, 11:26 :: 188.147.113.100
KczK > czka
Widzi je przec. 100-150 osób dziennie, takie mam statystyki na yt.

26.03.2010, 16:52 :: 83.4.173.128
czka
a widział ktos kiedys wystep kaczki?
zna ktos jego poezyje??
kurwa to jes klasyk

kaczka idźże siorbać gdzie indziej

26.03.2010, 16:05 :: 80.53.135.100
KczK
A widziałeś news o Tobie na Niedoczytaniach?

26.03.2010, 12:27 :: 178.36.41.143
jakubzulczyk > KczK
Pani Niemczyńska jeszcze nigdy nie napisała o mnie dobrze. Jej prawo.

26.03.2010, 11:44 :: 80.53.135.100
KczK
Żebyś się tak nie onanizował to polecam przeczytać co Niemczyńska napisała wczoraj: Pisarze urodzeni w latach 80. minionego wieku podobne pokoleniowe manifesty pisali już lepsze (Mirosław Nahacz "Osiem cztery") i gorsze (Jakub Żulczyk "Radio Armageddon").

24.03.2010, 02:15 :: 178.36.15.10
jakubzulczyk > iri-ma
proszę się szybko zdecydować. od tej decyzji zależy Wszystko.

24.03.2010, 00:00 :: 89.75.215.250
iri-ma
chwalipięta. ego-onanista. redaktor ogłoszeń parafialnych. czytam 'zrób mi..' w tramwaju nr 15 w krk i jeszcze nie zdecydowałam, czyś Pan jest geniuszem czy idiotą. ale zapowiada się nieźle.

23.03.2010, 18:50 :: 89.72.185.38
arte
O'Connor miała pióro niewiarygodne, te opowiadania są tak skondensowane... To jest taka "skromna" proza, skromna, jeśli chodzi o bohaterów, scenografię, czas akcji - autobusy, poczekalnie, podwórka - a jednocześnie okrutna, brutalna (i to nawet nie licząc fizycznej przemocy), kilkoma stronami wywlekająca z człowieka taki syf, że nic, tylko mdłości chwytają. Ale jednocześnie nie można się od tego oderwać. Wielka sprawa.

22.03.2010, 23:33 :: 78.8.243.182
chrome-k
park chan-wook, nie choon-wak

22.03.2010, 22:28 :: 91.150.221.2
Merfolk
Nowaczewski, a nie Nowoczewski.

22.03.2010, 16:43 :: 83.24.23.97
bebe
zainspirowana dzisiejszymi odwiedzinami na blogu właśnie nabyłam 'radio a.' i czekam na kolejne dobre rzeczy - a że takie będą, nie wątpię po lekturze 'zrób mi...'.
pozdrawiam wiosennie! a.