Link 05.02.2007 :: 22:58 Komentuj (2)


Nie spać!



{blogfrog}
Link 06.02.2007 :: 23:13 Komentuj (7)

Miałem najdziwniejszy sen od bardzo dawna, w ogóle powinienem zapisywać sny, bo w nich czają się najlepsze pomysły. Ale nie o pomysły tu biega, chodzi raczej o wyjątkowo literacki sen, jaki mnie dopadł wczoraj - literacki nie w sensie fabuły; chodziło o to, że jego bohaterami było dwóch najbardziej znanych współczesnych pisarzy polskich deklarujących się jako homoseksualiści.
W pierwszej części snu przyśniło mi się, że prawdziwą redaktorką "Lubiewa" była moja mama i to właśnie do niej Michał Witkowski przysyłał rękopis, który to moja rodzicielka trzymała w tapczanie. W śnie wielokrotnie próbowałem jej go wykraść, i spieniężyć potem za dużą kwotę; oryginalny rękopis książki Witkowskiego w moim śnie znajdował się w bardzo starym szkolnym zeszycie, zapisany wyblakłym długopisem o dziwnej, fioletowej barwie. Chyba udało mi się w końcu sprzedać manuskrypt, nie pamiętam, ale coś mi błyska, że w śnie mama narzekała że redakcja utworu była ciężką pracą.
W drugiej części snu pojawił się z kolei Jacek Dehnel. Chodziło chyba o to, że wyjechałem na literackie stypendium do jakiegoś wielkiego zamku, i tam objawił mi się autor "Lali", który okazał się bardzo pospolitym człowiekiem, często używającym słowa "kurwa" i częstującym wszystkich wokół narkopstrykami. W sumie to chyba nawet nie był Dehnel, tylko jakiś jego mroczny doppelganger, złośliwa i wulgarna istota która zaanektowała ciało pisarza, coś na podobę przejęcia ciała Agenta Coopera przez Boba w ostatnim odcinku Twin Peaks. Potem jednak Dehnel / nie-Dehnel zniknął a zamek zamienił się chyba w scenerię z gry "Genji", która ostatnio siedzi w moim PS2.
Obudziłem się lekko przerażony. W tapczanie nie było zeszytu "Lubiewa" tylko stare kable i kilka książek Edmunda Niziurskiego wykorzystywanych do pracy nad drugą powieścią. Nie wiem co ma znaczyć ten sen. Proszę o analizę. Proszę nic nie pisać o skłonnościach seksualnych ani niczym takim bo nie w tym tkwi trąf.
Z innych rzeczy słucham ostatnio brytyjskich gitarowych zespołów to znaczy staram się robić sobie revival ale pliki complete discography Manic Street Preachers i The Verve ściągają się z e-mule strasznie długo. Zacząłem współpracę z Machiną i w marcowym numerze pierwsze wyniki. Marcowy jak marcowy, ale później będzie naprawdę ciekawie. Narazie zaszywam usta.
A-ha, no i Wii. Kto ma dostęp, niech spróbuje. Ja miałem zakwasy przez dwa dni od golfa i tenisa, po tym jak kolega odwiedził mnie z tym cacem, to jest po prostu bomba, nie wiem co jest lepsze, kompromitacja przy znajomych z okazji kompletnego fizycznego niedorobienia czy insynuacje podglądających przez okno sąsiadów.
Elo. Stay tuned.

P.S. W nowym Exklusivie jak zwykle mój felieton, we wstępniaku Endo zarzuca mi że jestem jak zwykle wkurwiony, nic bardziej mylnego; ostatnio, jak to mawiał inny wiecznie wkurwiony mam w sobie więcej zenu niż cała ciężarówka pierdolonych medytujących mnichów buddyjskich.

{blogfrog}
Link 09.02.2007 :: 04:00 Komentuj (4)

To jest strasznie absurdalne, gdy nie możesz zasnąć, próbujesz coś pisać, płuczesz się kawą, jutro jest egzamin na który nic nie umiesz i nagle dowiadujesz się, że umarła Anna Nicole Smith. To nie tak, że ona zrobiła coś specjalnego poza zagraniem tranzy w Nagiej Broni 3 i pokazywaniem cycków. Chodzi o to, że ostatnio jakiś literacki zin poprosił mnie, żebym napisał im coś o dojrzałości - czy to jest właśnie ten moment, wkraczanie w dorosłość, gdy gwiazda twojego nastoletniego bicia konia wywraca się martwa w klubie w Los Angeles, a połowa blogów zaczyna się przerzucać zdjęciami jej świeżego trupa? Czy wtedy sobie uświadamiasz, że dzieciństwo się skończyło, a świat jest kurewsko, kurewsko zły? Jestem już dorosły. I smutny. Pomocy.

{blogfrog}
Link 09.02.2007 :: 13:30 Komentuj (7)

Przepraszam, to lekka zrzynka z blogowej metody Marty`ego, ale każdy dzień niesie nowe powody, aby nienawidzieć tych upośledzonych umysłowo, faszystowskich chujów.
Giertych, sam sobie szarpnij cugla.

{blogfrog}
Link 12.02.2007 :: 19:47 Komentuj (3)



W ostatnim felietonie dla Exklu Baudrillard stał się niechcący jakimś patronem intelektualnej atrapy. Ale nie chodziło o niego, tylko o posiłkujących się jego nazwiskiem knajpianych amatorów pierdolenia o walce z systemem, z tym samym zestawem lektur w baku i z wpisami w indeksie od tych samych profesorów. O niektórych rzeczach się nie gada, tylko się je czyta. Jak "Cool memories", serię pojedynczych zdań, fragmentów, cytatów i bon-motów, pojedynczych iskier wpadających przez oko i zapalających mózg. I stopklatek, z których byłby dumny niejeden współczesny prozaik. Jak ta :

Podczas kręcenia filmu porno, jedna z dziewczyn - blondynka w czarnej, aksamitnej obroży - uprawia seks na tysiące różnych sposobów bez najmniejszej zmiany wyrazu twarzy. Jej apatia staje się pociągająca.
W środku tych bachanalii mężczyzna szepcze do ucha kobiety : 'A co robisz po orgii'?



{blogfrog}
Link 15.02.2007 :: 01:36 Komentuj (3)




Do obejrzenia na Video Google cały Where The Buffallo Roam.. Radzę się pośpieszyć, bo Google Video potrafi takie całe, pełnometrażowe filmy szybko usuwać. To taki film, w którym Bill Murray gra Thompsona. Tzn, tak naprawdę zagrał go Johnny Depp, Murray po prostu jak zwykle gra Billa Murraya. Ale jest uroczy, zwłaszcza we własnej interpretacji sceny z autostopowiczem. Tak czy siak, koniecznie.

{blogfrog}
Link 18.02.2007 :: 19:14 Komentuj (5)

Pamiętam, gdy razem z kumplem podśmiewaliśmy się ze Zbigiego Ziobry, że w dzieciństwie musiał zawsze dostawać po wuefie dostawać od kolegów zdrowy wpierdol, i wizualizowaliśmy sobie sytuację, że gdy podchodzą do niego starsi chłopcy i mówią "No, Zbyszek, kręcenie wora" to on biedaczek stał, wycierał smarki w bryle i chlipał : "Nie macie prawa". Ta taktyka trwa do dzisiaj. Ale niestety, tak jak w podstawówce biedny Zbyszek z pewnością nie mógł zaskarżyć do pani dyrektor połowy szkoły, tak dziś niestety, pomimo chorobliwego konfidencjonalnego podniecenia ocierającego się o psychozę maniakalną, nie wytoczy śledztwa przeciwko ponad połowie państwa. Tak, to fakt, mamy durnia za prezydenta i prezydenta za durnia. Również mamy durnia za ministra edukacji, rolnictwa, wicepremiera, ministra sprawiedliwości etc, etc, etc. A gdy kiedykolwiek kogoś z nas za te słowa ktoś zaskarży, niech pamięta, że te socjalistyczne bałwany będą nas sądzić za nasze własne pieniądze. Kolejny dzień...



{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2017
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com