Link 26.08.2009 :: 14:55 Komentuj (33)

Przepadam za Radiohead, może dlatego, że to jedyny zespół na świecie który ma w swoim repertuarze piosenki zarówno brzmiące jak Scorpions, jak i piosenki brzmiące jak Autechre. Po powrocie z koncertu o piątej rano, kojąc kefirem żołądek lekko zdewastowany napojami energetycznymi marki Kalashnikov, napisałem na Facebooku, parafrazując zdanie Ryana Schreibera o Nirvanie : "Ci, którzy uważają, że Radiohead to słaby zespół, starają się być fajni, i muszą się starać bardziej". Moim skromnym zdaniem  to prawda. Całe życie byłem daleki od stawiania złotych pomników świętym krowom, ale twierdzenia, że "Kid A" czy "Hail to the thief" to płyty przereklamowane, to jak gadanie, że przereklamowana jest mocno zmrożona kawa w czterdziestostopniowy upał. Radiohead to jedyny współczesny zespół, który znalazł idealną symbiozę między mainstreamowym rockiem a rzeczywistym muzycznym krwiobiegiem współczesności, IDM, jazzem, współczesną poważką, minimal techno. I co z tego, że inspiracje ma wyrywkowe, że plotą w wywiadach lewackie farmazony i że od obwoływania ich największymi od czasów Beatlesów można zwrócić obiad, gdy poczyta się muzyczne portale internetowe. Ważne jest to, że efekty nigdy nie są złe, a bywają wstrząsające, a przestudiowanie ich dotychczasowej dyskografii po kolei to jedna z najciekawszych podróży jaką może zafundować muzyka pop. Niewielu było artystów w muzyce stricte popularno-masowej, których całościowy dorobek można potraktować jako jedno dzieło, konsekwentną drogę, w której każdy element, nawet pozornie nieudany, jest na swoim miejscu. Beatlesi? Bowie? Chciałem już pisać o Can, King Crimson, Talk Talk, ale to już przecież inny regał. A z tzw. regału górnego w notowaniach Empiku, czyli zespołów, które gromadzą na swoich koncertach czterdzieści tysięcy osób, Radiohead jest na dobrą sprawę jedynym ambasadorem muzycznej sublimacji. I z tego właśnie powodu za nimi przepadam.


A co do koncertu, to owszem, to co piszą w internecie że magia, wniebowstąpienie, siódma pieczęć i ogólnie iwent stulecia to troszeczkę prawda. Radiohead zagrało świetną, przekrojową sztukę, akurat dla publiczności, którą odwiedzili ostatnio jako debiutujące młodziaki (czy to nie był festiwal Marlboro Rock-In, na którym Illusion zdobyli kontrakt na pierwszą płytę? help me if im wrong). Organizatorów oczywiście należy rozstrzelać, ale na polskich koncertach to chyba standard. I było słabo widać, ale to też chyba standard. Fakt, mogli trochę poimprowizować, rozciągnąć tę kapitalną wersję "Everything is in the right place" do dziesięciu, dwunastu minut, bardziej się pobawić, ale z drugiej strony stałem wśród tych ludzi, momentami ich obserwowałem i u co poniektórych owszem, były łzy przy "Karma Police", ale przy takim "Myxomatosis" ich lica zastygały w słabo skrywanym niezrozumieniu. Nieważne, było dobrze, amen. I nawet to, że wyrżnęli się rytmicznie w "Idioteque", że Yorke średnio dawał radę z jednoczesnym śpiewaniem i graniem na perkusji w "Bangers and mash", to czyni z nich jakoś bardziej ludzki zespół. A spróbujcie użyć tego przymiotnika w stosunku do Coldplay czy U2 i zobaczycie, jak nieprzyjemnie zaczyna zgrzytać wam w zębach.


{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2018
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com