Nie ma wakacji. Czuję się jak biedne dziecko z po-pgr-owskiej wioski, które nie może jechać na kolonie i zamiast tego musi zasuwać zbierając liście dla Herbapolu. No dobrze, może nie jest aż tak fatalnie - ale zamiast jechać ze znajomymi do Chorwacji człowiek siedzi i grzeje w klawisze, ponieważ podpisane umowy wymagają tempa a la Philip K. Dick, czyli niemalże książka w dwa tygodnie. A że nie mam takiego zdrowia i zamiłowania do farmakologii jak autor "Ubika", człowiek poci się i poci, ale całokształt pracy do wykonania dalej przypomina kilkutonowy pylon. Nie jest źle - mam za sobą już jedną trzecią tekstu jednej z dwóch planowanych książek, ale może być lepiej. Może być, bo plany opóźnił tydzień w heimacie, który orbitował wokół grilla, jeziora, bimbru i bilardu. Każdy musi sobie czasem odpocząć, nie każdy ma potem wyrzuty sumienia. Tak swoją drogą, większość ludzi nie zdaje sobie za bardzo sprawy, jak bardzo irracjonalną czynnością jest praca nad powieścią/scenariuszem/dramatem/doktoratem, niepotrzebne skreślić; nieważne jak zaawansowane postępy tej roboty, jaka frajda z jej wykonywania i przebywania w niej, i tak montuje ona w człowieku nieusuwalne wrażenie o swojej nieskonczoności. Co więcej, owo wrażenie po jakimś czasie w oczach bliźniego zamienia cię w wariata. Powoduje, że zmywanie, odkurzanie, gotowanie zupy czy robienie sałaty z kurczakiem są dla ciebie rozkoszną ulgą, bo oto w twoim wypełnionym syzyfową pracą, zasranym żywocie pojawiła się prosta, krótka i kompletnie nieintelektualna czynność, dająca szybki efekt i niezłą satysfakcję. Napisałbym coś innego poza utyskiwaniem na swój los, na przykład jakieś rekomendacje kulturowe, ale ostatnio w wolnych chwilach nadrabiam zaległości z oczywistości; wstawanie i krzyczenie "Blaszany bębenek!", "Lokator!", "Koniecznie!", nie przeszłoby chyba nawet w amerykańskim book clubie gospodyń domowych. Generalnie jakoś szaro ostatnio z tą kulturą - albo ja zacząłem mieć ją w dupie, i bardziej zajmuje mnie jej skromne fabrykowanie niż recepcja, albo wchodzimy w jakiś globalny kryzys, tym razem twórczy. Coś musi być na rzeczy, bo nawet Michael Mann nakręcił nudny film. 


Cały czas mam wrażenie, że piszę oczywistości w tonie odkrywania jakichś wielkich prawd. Proszę o wybaczenie. Jak już wspomniałem, gdy człowiek wrośnie na parę tygodni w krzesło, wklepując wyrazy do dotkniętego już afazją laptopa, to rozpalenie grilla, pogranie w bilard czy  łyk żurawinowej wódki nad jeziorem stają się iluminacją. W końcu coś innego od liter, wyrazów, Gazety.pl, pornosów, felietonów Rafała Ziemkiewicza i odcinków "Kryminalnych Zagadek Las Vegas". I teraz chyba już rozumiecie, dlaczego piszę na tym blogu raz na miesiąc - prowadzę naprawdę nudne życie.


P.S. Dobra, nie jest tak nudno. Moja partnerka rozkręciła interes, czyli dwujęzyczny, prywatny klub przedszkolaka. Jeśli znacie kogoś, kto ma dziecko, które musi oddać do przedszkola to... (tutaj następuje obrazek dwóch namydlonych, splatających się dłoni pod wodą z kranu)


P.S. II To jak narazie jedyny przekaz reklamowy na tym blogu. Mam nadzieję, że jasno dałem do zrozumienia, że aby mieć jakiekolwiek szanse na sobie wykupienie sobie następnego trzeba zostać moją życiową partnerką.

Name:

Komentarze:

30.12.2009, 00:10 :: 93.176.230.105
viev
ps 2. -piszę się;D
hehe

23.09.2009, 12:31 :: 83.11.166.99
Olga Franiak
czy "nudny" w odniesieniu do "Wrogów publicznych" nie wynika przypadkiem z tego, że tak dobrze znana jest Ci sylwetka Dillingera ? Jeśli nie to proszę, rozwiń swą myśl i uzasadnij bo zaskoczyło mnie takie stwierdzenie.

22.08.2009, 22:57 :: 95.160.183.117
ewabe
Aaaaaaaa! PS bez kropek! Jedyna forma z kropkami to Ps., Peeskropka, duże pe, małe e i jedna kropka.

21.08.2009, 17:28 :: 79.185.161.246
[*]
Cała Polska kocha Radiohead...

21.08.2009, 14:43 :: 89.161.26.8
tom
nie ma nudy, bo jest rejdiohed za 4 dni, hell yeah!

19.08.2009, 18:40 :: 83.10.218.16
dr Charles Kinbote
Jak zawsze tajemniczy, spoko. Tylko, objetnie gdzie wydasz, pliz, niech zrobią korektę. Jak się powtórzy sytuacja z Radiem, to oddaję sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich.;)

19.08.2009, 15:55 :: 87.205.149.217
jakubzulczyk
nix, Kinbote: wszystkie informacje w swoim czasie, stay tuned

Pluszek: z porządkami to święta prawda

KczK: sam se najmij



19.08.2009, 13:05 :: 79.191.45.234
nix
gdzie teraz wydajesz? nadal w Lampie?

19.08.2009, 11:27 :: 81.168.228.69
Pluszek
Dziękuję za zmotywowanie do pracy. Mnie również terminy gonią i też pisać powinnam, czego oczywiście nie robiłam za to rozważałam palnięcie sobie w łeb, bo mi się nie chce nic. Ale widać można, więc do dzieła.
PS: ja z kolei przemeblowałam mieszkanie; gdy nie ma się czasu najlepiej wychodzą porządki ;]

18.08.2009, 20:18 :: 83.10.222.148
dr Charles Kinbote
A kiedy to coś nad czym ślęczysz wyjdzie? I u kogo?

18.08.2009, 14:20 :: 217.98.20.20
KczK
A najmijże se jakiegoś ghostwritera, skoro tak cię praca męczy.

18.08.2009, 09:06 :: 149.156.93.63
heimat
So true z tym doktoratem/powieścią. Ktoś kiedyś porównał to jeszcze do przekopywania łyżeczką Mont Everestu.

18.08.2009, 00:26 :: 213.238.78.217
jakubzulczyk > piczka
nie no co ty. doktorat wydaje mi sie po prostu porownywalnym questem do napisania powiesci.

17.08.2009, 22:31 :: 83.4.183.181
piczka ficzka
doktorat robi?

17.08.2009, 22:10 :: 85.222.86.20
paździoch
kuna, cholernie daleko;(

17.08.2009, 22:05 :: 213.238.78.217
jakubzulczyk
pazdzioch : warszawa, za towwarem w stronę wilanowa, 50 m od wejscia do łazienek, reszta informacji na stronie kaleidoscope.edu.pl

17.08.2009, 21:58 :: 85.222.86.20
paździoch
a gdzie i za ile ten klubik Kolego? pozdrawiam