Dziś o dziesiątej rano dostałem SMSa od mojego brata, wielbiciela black-metalu, Motorhead i Neurosis o treści : "Michael Jackson nie żyje!". O śmierci Jacko dowiedziałem się jakoś od razu po fakcie, chyba z opisu Śledzia na Facebooku, ale nie spodziewałem się, że akurat Maćka też to dotknie -  szeroko pojęta muzyka pop przyprawia mojego brata o obezwładniający wstręt. Dzisiaj jednak gadając przez telefon zgodziliśmy się, że poza całym, przerażającym i związanym z jego osobą cyrkiem, Jackson był po prostu wybitnym muzykiem i wykonawcą. I może zakończmy tym gombrowiczowskim stwierdzeniem - cała globalna przestrzeń informacyjna jest już zapchana od truizmów i kondolencji. Ja chciałem szybko, krótko, o czymś trochę innym - o polskich dziennikarzach muzycznych.


Śmierć Michaela Jacksona to wydarzenie tak wielkie, że aż abstrakcyjne, ale przede wszystkim będące życiową szansą dla wszelkiej maści ekspertów i krytyków muzycznych. W Polsce, do wypowiedzi na temat Jacksona pozapraszano oczywiście całą śmietankę dziennikarstwa muzycznego. To, że padające wypowiedzi były nasączone tak charakterystyczną dla polskich ekspertów od muzyki bufonadą, to jedno. W dzisiejszej audycji w Chilli Zet Robert Sankowski stwierdził autorytatywnie, że po Jacksonie nie ma co płakać, bo najlepsze kawałki skomponował mu Quincy Jones, a "Thriller" ogólnie mógłby być nazwany płytą Jonesa, na której śpiewa Michael Jackson. Pomińmy to, że Jackson od czasów "Off the wall" był głównym autorem, współaranżerem i współproducentem całości swojego materiału. Fakt, "Thriller" to pewnie artystyczny szczyt Jacksona, płyta, na której z pojedynczej ścieżki każdego instrumentu i z każdego hooku dałoby się uszyć megahit, ale bardzo chciałbym zobaczyć Quncy`ego Jonesa robiącego "Moonwalk" i śpiewającego "Wanna be startin somethin". A jeszcze bardziej, mówiąc szczerze, Roberta Sankowskiego, który pewnie uważa, że Elvis Presley i Frank Sinatra też byli zupełnie nieistotnymi wykonawcami, skoro w ogóle nie wykonywali autorskich kompozycji.


Sankowskiemu wtórował kolega Varga, może nie dziennikarz muzyczny, ale autor książek o zespołach muzycznych i kolega muzyków, który oświadczył zgłodniałemu jego opinii światu, że nie płakał po Jacksonie. Nie żyjemy, dajmy na to, w ZSRR w 1953 roku, i nikt nie ma obowiązku po nikim płakać - ale czasami wypada po prostu siedzieć cicho. Inna sprawa, że przynajmniej śmierć najważniejszego artysty w dziejach masowej muzyki pop mogła sprawić, że polscy dziennikarze muzyczni zajrzą do Wikipedii. Dwie godziny po śmierci Jacksona Gazeta.pl wrzuciła na stronę główną zaszły artykuł króla rzetelności, Roberta Leszczyńskiego, w którym nazywa "Off the wall" pierwszą solową płytą Jacksona. Wystarczy wejść do wspomnianej Wiki, aby zobaczyć, że przed nagraniem "Off the wall" Jackson miał już na koncie cztery, co prawda pozbawione autorskiego materiału i nagrane dla Motown, ale jednak firmowane własnym nazwiskiem albumy. Redaktor Leszczyński sugeruje jeszcze, że Jackson na okładce "Thrillera" wygląda jak wybielony kosmita z wyprostowanymi włosami. Oj, chyba coś się okładki pomyliły, albo Leszczyński kompakt z "Thrillerem" widział raz i do tego pijany w Empiku, bo biały i prosty na zdjęciu Jacksona jest li tylko garnitur - proste włosy i kaukaska karnacja przyszły u Jacko na dobrą sprawę dopiero wraz z "Dangerous". No ale trudno oczekiwać czegoś innego od kogoś, kto uważa Przystanek Woodstock za duchową ucztę, a "Nevermind" Nirvany za płytę nagraną w studiu na tak zwaną 'setę' (polecam archiwum 'Wprost' - tam jest dużo więcej takich frykasów w wydaniu 'Leszcza'). Oj, panowie panowie. Jeden z najważniejszych dni waszego dziennikarskiego żywota, a nawet się nie chciało wejść do internetu...

Name:

Komentarze:

03.07.2009, 19:15 :: 88.156.17.184
fala
Aleś mnie zjechał Kubuś :) A ja tylko stwierdziłem fakt - na jego kawałkach uczą się grac na gitarze młodociani wioślarze. A muzykiem był genialnym - autorem, ale nie wykonawcą. Howgh

03.07.2009, 00:53 :: 213.238.70.124
jakubzulczyk
swoją drogą, nienawidzę takiego pieprzenia, że 'cobain nie umiał grać na gitarze'. to jest właśnie taki typowy "leszczyńskizm" - raperzy to debile obwieszeni złotem, rock umiera bo pink floyd nie nagrywa płyt, a cobain nie umiał grać na gitarze. fakt, może nie był van halenem, ale weź pudło do ręki i skomponuj na prostych funtach kawałki o podobnej dynamice i melodyjności. ale to chyba trochę tak jak ze wszystkim, co jest proste, oszczędne i pozbawione wirtuozerskiego brandzlu - filmy jarmuscha czy obrazy sasnala wywołują mnóstwo reakcji "też bym tak umiał". powtórzyć, na pewno.

03.07.2009, 00:47 :: 213.238.70.124
jakubzulczyk > fala
en.wikipedia.org/wiki/Nevermind#Recording_and_production

02.07.2009, 14:41 :: 88.156.17.184
fala
:0 tak się wstydził że palnął sobie w łeb

02.07.2009, 13:01 :: 83.8.8.126
Villemo
Ktokolwiek nie wiedzial:) A Nevermind nie zostalo "lekko podrasowane" tylko mocno wygladzone cyfrowo (sample,podwojone brzmienie,opoznienia) jak na zespol o punkowym zacieciu, za co Kurt sie wstydzil pozniej:)

02.07.2009, 12:10 :: 88.156.17.184
fala
Na tzw. "setę" nagrywało wielu artystów, szczególnie w latach 80-tych i na początku 90-tych. Teraz nikt sobie nawet tego nie wyobraża i nawet podwórkowe kapele nagrywają po ścieżce. Ale drogi Jakubie Nevermind było nagrywane na setę a dopiero później lekko podrasowane (dodatkowe gitry i perka no i oczywiście wokale)A swoją drogą czy ktokolwiek wie, że Cobain praktycznie nie umiał grać na gitarze i trudniejsze partie robili za niego muzycy studyjni? :)

30.06.2009, 01:23 :: 87.205.149.53
jakubzulczyk
pstraghi: to znaczy na żywo ale w studio, nie ma nagrywania po sciezce/kach tylko zespol gra na zywo, to sie nagrywa i dopiero na to sa ew. jakies dogrywki. z plyt nirvany to 'in utero' bylo tak nagrywane, poza dwoma singlami.

lakiluk: ja bym jeszcze zaprosil roberta kubice


29.06.2009, 01:32 :: 89.228.77.243
marcO
No jasne , że mocno przesadzili , a w tvn-ie to już w ogóle zrobili ze śmierci Jacksona najważniejsze wydarzenie. Proponuję przerobić świątynie opatrzności na świątynie Jacksona.
A tak na marginesie Leszczyński , w różnyc programach często używa zwrotu : ostatnie badania socjologiczne pokazały. Nie wiem skąd on je bierze. Popisuje się.
A i tak przy okazji. wciaż możemy posłuchać Zoil. pozdro

26.06.2009, 22:48 :: 83.24.130.121
densmasens
ja pierdole, sankowski, varga, leszczynski (megasic!) - ci ludzie powinni zostac wykresleni z "przestrzen publicznej". dobry diss no.

26.06.2009, 22:25 :: 83.31.26.118
syśka
część podziwia,opłakuje i zapala znicze.pozostali z nawiedzeniem stwierdzają:pedał,narkoman i buk wie,kto jeszcze.nie jestem oryginalna,jeśli chodzi o jacksona,kiedy dowiedziałam się o jego śmierci,włączyłam billie jean.jednak pamiętam,kiedy jako dziecko oglądałam w tv koncert michaela,a mój brat skwitował to słowami:tego szczura oglądasz?! jemu też dzisiaj zrobiło się trochę jakby smutno na duszy.kiedy we wspomnianych "faktach po faktach" zobaczyłam chwilę później piróga i galińskiego,to wyłączyłam telewizor.są świętości,których się nie rusza,pozbawione skrupułów media miały dzisiaj jeden temat:pedofilia Króla Popu,chyba powinniśmy się za nich wstydzić.

26.06.2009, 22:24 :: 83.10.119.69
: D
Dziennikarski sęp!

26.06.2009, 22:02 :: 89.206.32.2
pstraghi
Jeszcze był ten pan od Opola. A co to są te sety? Bo ja się nie znam. Można jakiś link do tego tekstu?

26.06.2009, 20:48 :: 89.76.138.157
Lakiluk
I tak nic nie przebije programu "Fakty po Faktach", gdzie pierwsze skrzypce w dyskusji na temat Jacksona (tematem przewodnim były jego długi i skłonności pedofilskie) grali Marcin Prokop i - uwaga - Robert Kozyra.