Naprawdę ciekawa, i zapewne mądrzejsza od tekstu źródłowego polemika pana Jarosława Klejnockiego z moim ostatnim felietonem w Dzienniku. Czuję lekką skruchę, fakt, mój tekst charakteryzuje "uproszczona socjologia literatury", i co więcej, słusznie rozpoznaje pan Jarek, targały mną emocje, i to nietęgie. Limit czterech tysięcy znaków na próbę opisu zjawiska tak pogmatwanego i skłębionego jest pewnym usprawiedliwieniem tej pobieżności, ale nie usprawiedliwieniem zupełnym. Zwłaszcza, że pisanie felietonu było próbą skonstruowania pewnej tezy na bieżąco, a próbę tę pchała głównie intuicja. To rozemocjonowany tekścik, fakt, ale chodziło głównie o pamięć po nieboszczyku, który popełnił na koniec książkę owszem, niedoskonałą, ale wartościową i niesłusznie zastrzeloną. Pozwolę sobie tylko odpowiedzieć na kilka kwestii.


Zdanie "zwłaszcza, że byli poetami" jest, owszem, pewnym niedopowiedzeniem, ale nie oznacza ono "zwłaszcza, że byli wierszokletami, którzy, jak wiemy, stoją najniżej w literackim łańcuchu pokarmowym". Może błędnie przyłożyłem współczesną miarę do czasów, jak pan Jarosław słusznie zauważa, odwrotnych, w których literatura polska rzeczywiście poezją stała. Do tego nie ukrywam, że jeśli chodzi o poezję, jestem ignorantem na własne życzenie. Ale "gardzić poetami", co pan mi w swojej polemice zarzucił, to jak "gardzić malarstwem", albo "gardzić jazzem". Proszę nie przypisywać mi aż takiego prostactwa. Przy okazji, zdanie "naród intuicyjnie wiedział" odbieram jako nadmierną wiarę w ów naród. Ja nie wierzę w to, że ten naród wie intuicyjnie cokolwiek.


Co do Czesława Niemena, zdaję sobie sprawę z tego, że również, w pewnym sensie, był "pieszczochem systemu", chodziło mi bardziej o pewną rockową "mistykę", nazywając rzecz banalnie - magię, którą mieli chociażby przywołani przeze mnie Morrison czy Curtis, a której Niemen na mapie polskiej muzyki popularnej w latach siedemdziesiątych jest bez wątpienia jedynym przykładem. De facto, był jedynym materiałem w tamtych czasach na "rockową legendę".


Zdanie o Wojaczku i Stachurze to rzeczywiście pewne nadużycie. Chociaż, może gdybym go nie napisał, nie byłoby pańskiej odpowiedzi, a razem z nią pewnego fermentu, który wytwarza się przede wszystkim wokół książki Mirka. Także był to pewien skok na główkę do brodzika, który każda poważniejsza polemika może bez wysiłku zamordować. Powtarzam, kierowało mną robienie dymu w słusznej sprawie, i wiem, że tylko winni się tłumaczą.


Będę bronił swojej tezy o pewnym związku z nastaniem u nas kultury rzeczywiście masowej i tego, że w tej rzeczywistości trudno o literacki mit, który zafascynuje ogół, bo ogół ma tak naprawdę ciekawsze rzeczy do oglądania. Nie napisałem w moim tekście, że taka Rutowicz jest jakąkolwiek legendą. Ona po prostu odwraca masową uwagę, co sprawia, że żadna prawdziwa legenda w obrębie, dajmy na to, literatury, nie ma prawa się po prostu narodzić. Po prostu, literatura, a może bardziej życiorysy tworców, zajmuje obecnie w wyobraźni tzw. przeciętnego Polaka dużo mniejszą rolę. I rzeczywiście może nie chodzi o wszechwładzę "M jak Miłość", tylko o fakt, że przestaliśmy żyć w czasach, w których konieczne  ze strony każdego twórcy były jednoznaczne manifesty. I że pisarz w tamtych czasach był dużo istotniejszy, bo najpełniejsze świadectwa z czasów niewoli to zawsze świadectwa pisane. Ma pan rację, może trochę histeryzuję, myśląc dalej, półtora roku po śmierci Mirka - dlaczego na pierwszych stronach gazet było o romansach Foremniak i żonie Sarkozy`ego, a o śmierci mojego tak zdolnego kolegi Mirka zupełnie nic? No tak, to pytanie jest efektem trochę żałoby, a trochę naiwności, ale czy pan, panie Jarosławie, człowiek, który kocha czytać, ani przez chwilę tak nie pomyślał?


 

Name:

Komentarze:

10.03.2009, 16:56 :: 83.5.91.129
K.
piątek o 22.05.



06.03.2009, 16:33 :: 89.77.224.165
art
wiadomo coś z tą tvp kultura?

03.03.2009, 00:14 :: 213.158.196.81
KczK
miód na twoją duszę Żulczyk:

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,6337180,Ksiazkowa_wojna_z_EMPiK_iem.html

01.03.2009, 23:39 :: 91.94.252.192
Maciek Rajk
-> n.
aaa.. chyba, że tak..
A to nie lepiej z szablonem pójść na miasto i trochę czaszek z podpisem "Radio Armageddon" prysnąć? ;]

28.02.2009, 21:10 :: 80.53.135.100
kaczka.blog.pl
a propos osttaniego felietonu - właśnie robię teledysk o kaziu m. i jego mistress - jutro będzie na blogasku.

28.02.2009, 20:16 :: 80.51.92.142
panna nikt
Chciałabym nieśmiało pochwalić Pana dzisiejszy felieton w "dzienniku"-uśmiałam się setnie,
chociaż nie wypada-przecież temat nie jest ani trochę śmieszny...
chyba.
pozdrawiam!

28.02.2009, 00:32 :: 85.222.86.59
n.
->maciek rajk
to pewnie tak a konto, budowanie fejmu, te sprawy ;)

27.02.2009, 19:47 :: 87.96.82.128
Maciek Rajk
Z innej bajki:
o co chodzi z tym "www.jakubzulczyk.com" z obwoluty Radia? Przecież to jakaś niewykupiona domena...

26.02.2009, 13:56 :: 83.11.254.71
K.
Chodzi mi o nazwę audycji.

26.02.2009, 03:44 :: 83.26.242.70
.K
"Co prawda to TVP Kultura(...)"

26.02.2009, 03:10 :: 79.191.3.195
K.
A konkretnie w jakim programie?

26.02.2009, 01:18 :: 217.99.21.201
Jarosław Klejnocki
Jednak daliśmy się z Jakubem Żulczykiem zaciągnąć do telewizji w sprawie Mirosława Nahacza i jego ostatniej książki. Co prawda to TVP Kultura, więc bez obciachu, poza tym dyskusja jednak dość merytoryczna - jak na telewizję i bez niezdrowej sensacji, ale jednak. Ma być emisja jakoś w przyszłym tygodniu.

25.02.2009, 18:14 :: 83.24.159.149
jakubzulczyk
M. : to jedna z lepszych płyt jest, recenzja chyba nie...

KczK : popełniłem jeszcze recenzję rzeczonego dzieła do nowej Lampy i temat z mojej strony uważam za zamknięty.

LastActionWriter : Czym moja "jałmużna" różni się od Pańskiej, zakładając, że Pańska również jest zdobyta uczciwą robotą, a nie jest na przykład jeszcze kieszonkowym od rodziców?


25.02.2009, 09:22 :: 213.158.196.82
KczK
No dalej, dalej, czekamy na ripostę Piątkowi!

25.02.2009, 01:24 :: 85.222.86.59
n.
->M.
ojej, zupełnie nie wiedziałam o tej recenzji. kolejny plus dla jakuba żulczyka, dosłownie tydzień temu wyszłam ze sklepu z tą właśnie płytą :)

24.02.2009, 19:05 :: 85.89.191.173
mirrimirri
Piątek odpowiada na twój felieton
na czytelni onetu

czytelnia.onet.pl/2,1544437,0,33174,rozne.html

23.02.2009, 21:45 :: 83.11.89.225
M.
recenzja na relaz.pl/muzyka,endtroducing-deluxe-edition,531 , miało być oczywiście *

23.02.2009, 21:44 :: 83.11.89.225
M.
Z góry przepraszam, że tak z innej beczki, jednak zafascynowała mnie Pańska recenrelaz.pl/muzyka,endtroducing-deluxe-edition,531 Osobiście jeszcze nigdy nie spotkałam osoby, która by tak ciepło mówiła o tej płycie. Mam nadzieję, że od tamtej pory nic nie wpłynęło na to, ażeby zmienił Pan zdanie.
Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia!

22.02.2009, 19:43 :: 91.123.213.76
K. Kryca
Osobiście cieszę się, że żadna informacja w telewizji na temat śmierci Nahacza się nie pojawiła. Jakbym miał po takiej informacji usłyszeć od ojca, że "dobrze mu tak, pieprzony ćpun, roboty mógł się jakiejś chycić", to pomimo całej absurdalności takiego komentarza jak i jego zerowej wartości merytorycznej i tak by mnie to dotknęło. Lepiej jak śmierć Mirosława Nahacza i cała historia związana z jego osobą będzie tylko i wyłącznie znana ludziom, którzy naprawdę się tym zajmują i którzy potrafią do tego podejść z należytym szacunkiem. Poza tym co taka informacja w mediach miałaby zmienić? Czy nagle nastolatki pobiegły by do księgarń i zaczęły masowo wykupywać jego książki? Raczej wątpię. A nawet jeśli zrobiłaby się nagle "moda na Nahacza", to podkreślam po raz kolejny - lepiej niech wiedzą o tym tylko Ci, którzy naprawdę się tym interesują. Niech media trzymają się od tego z dala. Wątpię, że w razie zainteresowania z ich strony mogłoby z tego wyjść coś dobrego.

21.02.2009, 21:32 :: 213.158.196.80
KczK
A dzisiaj wcale zgrabny i ciekawy felieton o polskim kabarecie i poczuciu homoru.. Jednak ten nasz Żulczyk wcale taki głupi nie jest :)

18.02.2009, 09:34 :: 193.91.26.34
Last Action Writer
"Powtarzam, kierowało mną robienie dymu w słusznej sprawie" - eee, a nie czasem chęć skasowania jałmużny-wierszówki jak co tydzień?

17.02.2009, 23:16 :: 213.158.196.76
KczK > J. Klejnocki
Przerwanego? przecież on tylko na chwilę się wybrał, z ciekawości, popatrzeć jak jest po tamtej stronie.

17.02.2009, 23:13 :: 213.158.196.76
KczK >jakubzulczyk
Oj brniesz Kuba, brniesz z tym odwracaniem uwagi przez Rutowicz, ale nie będę tłumaczył. Jak mniemam, za chwilę będzie notka na 8 tys znaków polemizująca z recką Nowackiego? Czekamy :)

17.02.2009, 21:13 :: 217.99.2.31
Jarosław Klejnocki
Dostałem zaproszenie od Pana Jakuba Żulczyka, żeby zajrzeć tutaj - zatem zajrzałem i przeczytałem. Miło jest popolemizować inteligentnie i w sposób grzeczny. Dziękuję za tę odpowiedź. Czytam Pańskie felietony regularnie, podoba mi się Pańska złośliwość i ironia. Co do Mirosława Nahacza - szkoda mi jest tego przerwanego życia i niespełnionego do końca talentu. Nie jest mi szkoda, że media (zwłaszcza telewizyjne) o nim nie mówią. Obawiam się, że mogłoby to skończyć się jakąś szopką - znam w końcu "delikatność" ludzi telewizji dość dobrze. Jak powiada prof. Ryszard Przybylski w "Pustelnikach i demonach" - od tego "ześcierwionego pudła" nie ma czego oczekiwać. Ściskam dłoń.

17.02.2009, 20:38 :: 83.29.244.201
kaskader literatury
pierwszy...