Dostałem paczkę z obiema książkami - "Radiem" i "Zrób mi jakąś krzywdę" w nowej okładce. Za design obu książek odpowiada ten sam człowiek, mój przyjaciel Piotr Wojtaszek  - wielkie dzięki i wielki respekt. Więc, jeśli teraz myślicie, że leżę na tapczanie, patrząc w masturbacyjnym szale na pierwsze, ciepłe egzemplarze, nie jesteście jakoś specjalnie daleko od prawdy. Ale koniec tego uzewnętrzniania się, emo stop, jutro wyprawa do kina na "Johna Rambo", a tymczasem  "Radio Armageddon", a także drugie, poprawione wydanie "Krzywdy" będzie można kupić w Empikach, Matrasach, innych księgarniach, Merlinie, na stronie Lampy itd., itp. już od 25 marca. Więc, moi drodzy parafianie, z tej okazji jeszcze kilka amboniarskich ogłoszeń :

1) Spotkanie premierowe książki odbędzie się w piątek, 4 kwietnia w galerii Raster w Warszawie. Godz. 19.00, prowadzenie : mój wydawca. Paweł Dunin - Wąsowicz.

2) Następnie spotkanie autorskie odbędzie się 12 kwietnia, w sobotę, w Krakowie, w klubie Lokator. Godzina 19:00, prowadzenie Joanna Wojdas i - prawdopodobnie - Piotr Marecki.

3) Spotkań będzie jeszcze trochę i to po Polsce. Będę informował sukcesywnie.

4) Tutaj można przeczytać wywiad, którego udzieliłem w ramach owocnej prywaty magazynowi Exklusiv.

5) Wywiad ze mną znajduje się również w najnowszej Gazecie Studenckiej, co więcej, mój niewyjściowy pysk promieniuje z okładki.

6) Tutaj mój ostatni, jak na razie, artykuł z drugiej serii artykułów do Dziennika i dodatku TV Kultura, jednak zdecydowanie ( IMHO ) najsprawniejszy; rozliczam się w nim z filmem "Control", który wzbudził we mnie uczucia, delikatnie mówiąc, mieszane.

7) W najnowszym Playboyu mój artykuł o pisarzach - jebakach. I ich tragicznych biografiach.

8) I jeszcze parę rzeczy o których narazie, niestety, nie mogę napisać na blogu.

9) Wszystkiego dobrego, drodzy parafianie. Stay tuned. If you care.
Name:

Komentarze:

17.02.2009, 14:30 :: 79.188.229.242
emilka
super

16.05.2008, 10:52 :: 212.80.226.154
Villemo
Krzywde polknelam na jednym wdechu, z Radiem sie boksuje wlasnie ale powiem jedno-daaawno nie czytalam kogos kto tak rozpierdala!I nie chodzi mi nawet o te dobitne portrety subgrup spolecznych ale sam sposob formulowania mysli, szerokokatnosc widzenia i szczerosc totalna!Chcialabym spotkac kiedys autora osobiscie i uscisnac lapke ale narazie geograficznie niemozliwe:(

01.05.2008, 20:19 :: 77.112.170.246
en
pierwsza okładka "zrób mi jakąś krzywdę" lepsza. i miłe wspomnienia z nią mam :)

10.04.2008, 00:26 :: 83.31.87.118
aga
(tylko bez bulwy)

A co jest lepsze, radio czy krzywda?

09.04.2008, 23:52 :: 83.175.191.4
d. do GOMBRO (P.S.)
wpadniesz kurwo w rece rycerzy hutoroksowych za czyny swe szkaradne

09.04.2008, 23:49 :: 83.175.191.4
d. do GOMBRO
ej gombro - elokwencja mnie twoja rospierdala,ty miekkim chujem karmoiona, rozpruta dzifko bez szkoly. to ze twoja stara sie przyjazni z moim chujem, twoj stary ruchal wasze barany na twoich oczch i to ze lykasz chuje w dworcowym kiblu, nie upowaznia cie cie do dawania ujscia swoim frustracjom w tak spruty i frajerski sposob. siadz kurwo na butelce i pomysl zanim wykonasz kolejny taki ruch, okurwiencu

08.04.2008, 20:12 :: 77.254.31.191
pola
radek, ja tylko żartowałam, bo mnie rozbawiło recenzowanie książki bez jej czytania, ale naprawdę nuffin personal, i wcale nie czuję się superfajniejsza od innych dyskutantów:] więc spoko, mate.

08.04.2008, 19:51 :: 83.8.130.251
art
gombro - zulczyka kolezanka od butelki nie jestem, a ponoc jest czego zalowac.

a w ogole to jestes prawdziwy? ;)

08.04.2008, 17:03 :: 83.175.191.125
jakubzulczyk > Gombro
az sie wtrace, drogi Gombro, wychowalem sie na wsi i jestem z tego dumny, skalibrowalo mi to dobrze glowe. swoja droga, a propos takich opinii najtrafniej rzecz ujal bodaj polski raper pono : 'nikt niewazny przeciez ludzi by tak nie wkurwial'

08.04.2008, 16:54 :: 83.10.236.109
dr Charles Kinbote

---------> Gombro

Zmień sobie tego nicka, śmieciu, bo brukasz tylko pamięć wielkiego pisarza. Jak można o kimś napisać, że jest "kolejnym brudasem ze wsi". Nawet jeśli czyjejś książki się nie lubi, czy uznaje ją za słabą, to takie sformułowania są niedopuszczalne i rodem z żulerii, gdzie - jak podejrzewam - tkwią korzenie twoje i twojej rodziny.

"przecież ta książka nikogo nie interesuje" A to skąd wiesz? Ile ludzi spytałeś? Zagadnąłeś swoich kumpli z rogu, pod Żabką i już starczyło? Naprawdę, w wolnej chwili zapytaj starego z czego cię zrobił.

08.04.2008, 15:44 :: 83.8.94.111
art
mija juz tydzien - wszystko wskazuje na to, ze po prostu rozkoszujesz sie lektura, strona po stronie... ;P

08.04.2008, 15:38 :: 79.186.79.101
radek, z ziemianki
Czesc pola!
Dzięki, że jesteś taka superfajna, też bym chciał takim wyjątkowym człowiekiem być.
Szkoda tylko, skoro wpisuje się idealnie w ryzy ksiażki, że nie odpowiadam Twojemu rysopisowi.

W każdym razie - im dłużej męcze radio tym bardziej mi podchodzi.

08.04.2008, 14:20 :: 89.76.113.86
Gombro
O takim bełkocie jak książka zulczyka rozmawia się tylko dzięki aktywnosci internetowej takich fanatyków, kolegów od butelki jak "dr Charles Kinbote". Przecież ta książka nikogo nie interesuje, a tacy próboja robić jej lobby wsrod gimnazjalistów i licealistów, ze cool,trendy ale wciąż niszowo, bez przypału. To czysty marketingowy zabieg, n9ie dajcie sie na to nabrać. Na spotkanie aotorskie do jamy Lampy nie przyszedł nikt poza kompanami, z niszowej gazetki i miszowego wydawnictwa. Zulczyk to tylko kolejny brudas ze wsi kreujący na biednego, szczerego z niewyparzoną gęba artystę. A wszelkie porównania do literatrry swiatowej, bądz ojczystej to kpina, kolezenski pr.Napisała nizej dziwczyna,m ze w dniu premiery w Empiku sprzedała się tylko jeden egzemplarz książki. Pewnie Kinbote kupił.

08.04.2008, 12:01 :: 212.106.191.129
pola
a ja wam powiem, że bardzo, bardzo lubię radio za to, o czym pisze art i co przeszkadza naszemu analfabecie z ziemianki;) myślę sobie, że jakub nie wybrał takich właśnie bohaterów, żeby książka sprzedała się w ładnym emo nakładzie. opisał czas, kiedy wszyscy najmocniej szukamy, oddychamy głębiej, więcej nas uwiera i bardziej nas boli, bo jeżeli chcemy się wtedy pod coś podkleic to są to rzeczy bardziej czytelne, niż delikatne loga drogich damskich torebek (do tego przejdziemy po 30stce;) a przeestetyzowana czacha rodem z reklamy housa z graficznym brudkiem jest brzydka jak cholera, ale fajnie dopełnia treśc.

07.04.2008, 18:56 :: 84.10.236.213
Frankiln Delano
Jakub , jesteś błyskotliwe szczery , mniej folkowy niz stasiuk, lepiej zblazowany niz tokarczuk; o niebo bardziej "reality'
niz sienkiewicz; Rubik co by nie mówic o tym panie ma jedną niezbedna ceche potrzebna do balansowania na tafli zycia publicznego; jest kreacjonistą ; self made manem. Zycze ci Zulczyku udanej dorosłej autokreacji tak by twojego talentu nikt juz nie podwazał z powodu okladki np .

P.S. Korzę się przed Tobą , swiadomie ,
Radio bardzo dobre .

07.04.2008, 18:10 :: 194.146.120.27
maciek
czy przetrwa czy nie to się okaże za sto lat. tak nawet powiedział ostatnio piotr rubik w przekroju pytany czy jego muzyka jest ponadczasowa. a sienkiewicz przetrwał, tylko po co?

a czy tylko dla nastolatków? ja mam 32 lata, jestem wiceprezesem banku i przeczytałem obie książki tegoż autora ze znacznie większym zaangażowaniem niż tokarczuk czy stasiuka:)

05.04.2008, 18:24 :: 83.26.203.234
lilka
no no. radio czeka w kolejce, ale juz mnie nosi, by rzucic wczesniejsze czytadła i się do niego dorwac.
mam nadzieje, ze w przypadku tej ksiazki, promo łodzi nie ominie..
pozdro!

05.04.2008, 16:52 :: 83.25.136.194
natasza
ja tam nie wiem, w czym jest problem, dla mnie żulczyk moze byc wyrocznia lepszego smaku, bo za kazde kolejne zdanie chetnie pójdę z nim do łózka, ot.

05.04.2008, 15:53 :: 83.8.85.28
art
ps. a propos przetrwania, to ja pisalam tylko o sobie. nie wiem czy zulczyk przetrwa w swiadomosci czytelnikow,ale mojej - na 99%.

05.04.2008, 13:26 :: 83.8.133.151
art
mnie tez. wiec zamykam oczy.

przeczytaj do konca - dopiero przetrawienie ostatniej strony upowazni cie do stwierdzenia, czy jest tam pointa, czy nie. czy rozpierdala na czasteczki, czy na atomy, czy tylko na komorki... czy tam tkanki.

a o nahaczu pamietac warto.

05.04.2008, 12:39 :: 79.186.106.196
Radek
Ale okładka mnie odrzuca, realnie :P

05.04.2008, 12:29 :: 79.186.106.196
Radek
Wciaż, mimo wszystko, wole podejść sceptycznie, nie rzucać "że przetrwa", wole myśleć że utonie i zaginie. Po to, żeby przyjemnie się później rozczarować, dumnym z tego, że wkońcu mamy literature naszego pokolenia.
Tu raczej chodzi o coś innego, bardziej indywidualnego - zwyczajny gust. A czasem czuje, jakbyście na siłe próbowali udowodnić mi, że coś jest dobre. Czytałem "osiem cztery", dawno - wlaśnie jakoś w wieku 15-16 lat i byłem zachwycony, naprawdę. Teraz przeczytam raz jeszczę, dzięki że przypomniałaś.

Ale - nie chcę mówić nic, wypowiadać się głębiej i drążyć za mocno, bo musze przeczytać do końca, przetrawić i wtedy możemy dyskutować, bo teraz brak mi jakichś klarownych argumentów - ot, powiedziałem tyle ile wyniosłem z ksiażki na tym stadium zaawansowania.

05.04.2008, 11:41 :: 83.8.99.78
art
>>>radek, dla mnie radio przetrwa wlasnie z tych powodow, ktore wg ciebie ksiazke przekreslaja. albo ma sie dystans do swoich podjaranych marzen, albo nie. radio jest zapisem pewnego sposobu myslenia, i jest w tym cholernie autentyczne. nie wiem czy czytales "osiem cztery" nahacza, to jest opis imprezy, ktory za pierwszym razem, gdy to czytalam, a mialam wtedy jakies 15 lat pewnie, wydal mi sie nudny i totalnie bez sensu, bo po co koles opisal to, o czym ja sama myslalam dwa dni wczesniej przy ognisku na dzialce u kumpla? z czasem przestalo mnie "osiem cztery" nudzic - a jednoczesnie z rozmyslan glownego bohatera zaczely wychodzic banaly. ze pokolenie nic, ze nam sie nic nie chce, bo wszystko juz mamy - banal az piszczy. a jednoczesnie jest to zajebiscie autentyczne, bo naprawde czlowiekowi takie rzeczy po pijaku do lba przychodza, jezeli przeczytal za duzo ksiazek, ma te 16 czy 18 lat i mama posypuje mu ziemniaczki koperkiem.

i jeszcze jedno: jezeli "radia" nie doczytales do konca, to wlasciwie nie ma o czym mowic, to tak, jakbys skonczyl czytac kryminal 10 stron przed rozwiazaniem zagadki. zarzuce spoilerem - "radio..." nie konczy sie wrzaskiem. przeczytaj do konca.

ps. delillo owszem, houellebecq nie. preferuje inne rodzaje masochizmu.

05.04.2008, 02:35 :: 79.186.58.44
Radek
I znów przynaje rację co do formułki, co do "nie czytałem ale wiem".
Nie odkręcam, nie mówie, że prowokacja- przeprosiłem za wstawkę, żem nie czytal. Mogłem napisać "czytałem-ale-nie-do-końca". Mea culpa, mea maxima culpa i bije się w pierś.
W swietle późniejszej dyskusji mysle, ze temat z mojej strony jest zamknięty - następna, obszerniejsza wypowiedź kiedy przeczytam i kiedy przetrawię.

Powiem tyle jeszcze - z Twoich wypowiedzi wywnioskowałem, że opinie wyrobioną już masz, dosyć solidną, z grubsza bardzo bardzo pozytywną, jesli juz to z minimalną skazą, która sama w sobie nic nie znaczy. Stąd moje przekonanie, ze skoncentrowanego "ataku" na moje nieprzychylne podejście do ksiażki i zdanie na "nie".
Prawdopodobnie jestem zbyt porywczy :) To chyba wina dosyć młodego wieku.

W każdym razie :
"Jak dla mnie - to juz spoko. Zróbmy wino, a nie wojnę. Urazy nie czuję, zdanie Twoje doceniam."



05.04.2008, 02:26 :: 83.10.216.106
dr Charles Kinbote
Ależ możesz napisać coś negatywnego. Proszę bardzo - nikt Ci nie każe bić pokłonów i hymnów pochwalnych śpiewać. Ale jak chcesz coś skrytykować, obnażyć, pokonać, to, błagam, nie zaczynaj swojego wywodu od formułki, że tekstu nie czytałem, lecz mam o nim zdanie. Bo jesteś wtedy maksymalnie niewiarygodny. Nawet jeśli potem to odkręcisz i ustawisz jako prowokację. A dwa - przecież ja jeszcze się nie wypowiedziałem obszernie na temat "Radia". Po komentarzu Trish wtrąciłem swoje 3 pozytywne zdania - i tyle. Więc skąd wiesz, że nie mam zastrzeżeń, nie zauważam słabszych stron? Ech, za dużo chcesz od razu powiedzieć, Radku.

05.04.2008, 02:24 :: 79.186.58.44
Radek
Nie czytałem, pierwsze słyszę. Chętnie sięgne po maturze, bo teraz mnie ona mocno gnębi i spać nie daje.
Aktualnie nadrabiam zaległości, bo całe 3 lata liceum poświeciłem na ogólnym marnowaniu czasu, czego teraz dość żałuję.

Teraz poluje pozostałe ksiażki Houellebecq'a, "cząstki" przeczytalem niedawno i jestem zachwycony. Obrzydliwa ksiażka, do bólu bolesna, realnie działająca na cząstkie elementarne naszej moralności i etyki, burząca porządek emocjonalny. Nabrałem jeszcze większej odrazy do pokolenia '60 i rewolucji seksualnej. Licze, że pozostałe rozjebią mnie jeszcze bardziej i zostanie mi już tylko samobójstwo

05.04.2008, 02:17 :: 79.186.58.44
radek
Dwa błędy :

Robie to rzadko tylko dlatego, że mam taki kaprys po prostu.
miało być gust, nie kaprys.

drugi:
to Tyś ślepy na jakąkolwiek krytykę.
zapomniałem dodać (być może) przed ślepy.

05.04.2008, 02:16 :: 83.10.216.106
dr Charles Kinbote

-----------> radek

Jak dla mnie - to juz spoko. Zróbmy wino, a nie wojnę. Urazy nie czuję, zdanie Twoje doceniam. Wiesz, ja po prostu lubię to coś, kurwa, co się nazywa literaturą. I daję temu wyraz - ale rzadko, bo nie chcę zamęczać.

["Rok nie wyrok" Piotra Milewskiego czytałeś? Jak nie - to przeczytaj koniecznie. Nie pożałujesz.]

05.04.2008, 02:14 :: 79.186.58.44
Radek
I sorry za błędy, jest pare literówek, jebłem sie z przecinkami, szyk pierdolnięty, są powtórzenia - nie chciało mi się już.

Jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałem, a która troche mnie dotknela. Wiesz, robisz tu z siebię, tak to wygląda, wyrocznie dobrego smaku, nasz głos mentorski, takie typowe dla młodych ludzi "kto głośniej krzyknie, że jest zajebisty" i mocniej wrzuci drugiemu. Najpierw zbesztać prymitywnie, a jak odszczeka to zrównać do dna intelektualnego. Ja nie boje się powiedzieć o ksiażce "dobra". Robie to rzadko tylko dlatego, że mam taki kaprys po prostu. Dobry dla mnie jest paragraf 22 i dobre są przygody dobrego wojaka szwejka, dobry jest chuck i houellebecq, ale ellis mi się nie podoba.
Chodzi tu o prostą krytykę - staram się ją czymś ugruntować, dać jakieś fundamenty, zarzucić agrumentami. Nie sypie prostackimi przymiotnikami. Ale im dłuzej czytam Twoj komentarz tym bardziej widze, że o ile ja jestem (bądź moge być) zamknięty na pozytywne elementy, w tym wypadku czegokolwiek, to Tyś ślepy na jakąkolwiek krytykę. Ty mi krzyczysz, ze nie potrafię powiedzieć, że ksiażka dobra - ja moge odszczekać, że nie potrafisz powiedzieć o minusach. I widzisz ją tylko w świetle pozytywnym. I wtedy Twoje argumenty działają w obie strony.
nie pisze o plusach tylko o minusach z jednego powodu - to dobra ksiażka i mimo wszystko, z gąszczu tych pozytywnych komentarzy, da rady wyłowić sensowne, pod którymi się podpisuje. Tak więc dlaczego nie moge napisać czegoś negatywnego ?

05.04.2008, 02:00 :: 79.186.58.44
radek
Okej, to mnie bardziej trafia i juz nie czuje wewnętrznego wkurwu, nie dopierdala mnie i z całym szacunkiem moge cofnąć to, co powiedziałem o waleniu konia.
I masz racje - tylko, ze ja nie przypierdalam się na chama. Ja tak po prostu uważam. Nie łechta mi ego mozliwość pokrzyczenia sobie "żulczyk to pizda", jego numer mnie nie kręci, na włosów z klaty nie zależy. Chyba mam inne pryiorytety w życiu jednak.
Prawde mówiąc, gówno mnie obchodzi co on na mój komentarz, bo pewnie równo mocno jego to obchodzi.
Zarzucasz mi tutaj taką dosyć często przypadłość młodzieńczą, która jest mi nieobca, że szukam tu sobie przeświadczenia o własnej inteligencji, że skoro wszyscy lubią i się tym jarają, to ja musze opluć coby pokazać jaki to alternatywny nie jestem.
Nie w tym rzecz Charles - może za słabo zaakcentowałem, może pisze w jakimś innym dialekcie - ja na serio mam nadzieje, że Żulczyk da rade. Że to dopiero jakieś preludium i spodziewam się po nim naprawdę niezłych tekstów. Chwale sobie jego felietony w Exklusivie, lubie artykułe które gdzieniegdzie przemyca mi, zachwycona nim znajoma, wiem że to pisarz młody, że do doświadczeń Houellebecqa czy Palahniuka mu troche brakuje, ale na litosć boską nie będe piał z zachwytu, nie robie w gacie jak co poniektórzy tutaj. I może dlatego mnie to tak wkurwia, bo większość bardziej miskę cieszy z tego, że tam "kurwa" i "chuj" się pojawia, a zdania są dynamiczne, można sobie pomarzyć, podstawić siebię pod archetypy, że to taka przygoda którą każdy chciałby w życiu przeżyć
Racje masz też w kwestii metody "wypierdalaj chłopcze" - stosuje ją, mimo wszystko, tylko że żulczyk jak dla mnie, zapowiada się na niezłego pisarza, czekam na następne teksty. Nie krytykuje tego dla samej krytyki. Nie potrafię,tak jak Ty, podejść, zdaje się, bezkrytycznie, nie uprawiam nad tym mentalnej masturbacji. Nie jade po Radiu dlatego, że tak trzeba, że jest hype i musze poczuć się lepiej więc nawrzucam. Za punkt honoru stawiam sobię raczej bronienie swojego zdania, niż krzyczenie tutaj o ogolnej dupowatości Radia/Krzywdy.
Mnie ta proza rusza, odnajduje się w tym, jestem tam w środku, ta ksiażka jest o mnie i o większości potencjalnych nabywców, sam Żulczyk mówi o sobie, że jest pisarzem młodzieżowym przecie, i ja się tym moge jarać. Ale mi nie wychodzi, nie potrafię tak jak wszyscy tutaj zgromadzeni wydać z siebię głośnego "o jaaaa pieeeeeeeeeerdooooooooooooole". Jestem wybredny, ale nie skreślam Żulczyka, nie mówie, że jest chujowy i powinien przestać pisać, wrócic do filmów z DeNiro i do odsłuchiwania Doors'ów. Staram się nie besztać ksiażki za to, że w ogóle powstała.
Bo naprawdę, nie wiem ile razy będe miał to jeszcze napisać, lubie Żulczyka. Tylko tak jak Ciebie wkurwia każdy, kto urządza jazdy pod ksiażka dla samego przypierdalania się, tak ja nie mogę zrozumieć tych wszystki, bezkrytycznych, zachwytów. Bo modne i fajne ? Polansować się można ?
Tyleże, staram się normalnie podyskutować. Raczej pewne jest, że ja czegoś nie dostrzegam, spory fragment umyka mi przez palce. Więc nie rozumiem prywatnych tutaj jazd pod moim imieniem, bo to raczej zniechęca niż zacheca.

Nie mam zamiaru dyskutować tutaj o ego i udawaniu twardzieli, ja powiem że Ty udajesz, Ty odpowiesz mi tym samym.
Co do gombro - ja nawet na jego komentarz uwagi nie zwróciłem, chlopak ma takie zdanie, więc ma. Ale nie będe mu wrzucał, dla samego wrzucania, bo dla mnie to przejaw internetowego cwaniactwa, tyle.


05.04.2008, 01:24 :: 83.10.216.106
dr Charles Kinbote
Ale to co ja mam teraz zrobić? Przytulić cię, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze? Czego właściwie oczekujesz? Nie przesadzajmy. Oczywiście, możesz mnie opluć i powiedzieć, że walę sobie tutaj konia nad tekstem Żulczyka, czy udaję maczomena w jego obronie – zapewne licząc na jakieś fanty od samego autora, numer jego komórki, włosy z klatki piersiowej – ale, wiesz, niziutko lecisz. Skoro tak lubisz, to Twoja sprawa. Ja w przeciwieństwie do Ciebie umiem i mogę powiedzieć, że jakaś książka jest dobra, dobrze napisana, dobrze się ją czyta. Nie mam przed tym oporów. Ale widzę, że u Ciebie jest inaczej – że Tobie trudno dogodzić, oj trudno. To nie dobre, tamto nie smakuje, a tego ktoś nie dogotował. I Pan Radek wykrzywia usta, i Pan Radek psioczy. Kto tu zgrywa twardziela? Chyba raczej Ty, takiego co to byle proza nie rusza. Co to za punkt honoru uważa powiedzenie, że coś jest złe, do dupy i po co w ogóle to komu. Wiesz, argumentem, że to nie Houellebecq to można zajebać każdego. Chyba zapominasz, że tenże Houellebecq wykoncypował swoje „Cząstki” jak miał lat 40, Palahniuk „Fight Club” jak miał ponad trzydziestkę, Delillo też się krystalizował powoli i nie od razu był mistrzem. Daj młodemu Żulczykowi szansę, Radosławie Prześwietny i Mądry. Stosujesz metodę w rodzaju – wypierdalaj, młodzieńcze z mojego placyku, bo nie jesteś Jordanem, zamknijcie ryje, bo nie jesteście The Doors, nie występuj przed kamerą, bo nie jesteś De Niro.
Plus moje ego nie udaje tu twardego i raczej na tym blogu udzielam się mało-bardzo mało. Odezwałem się raz, że książka dobra, skondensowana i mocna, a drugi raz do jegomościa o nicku Gombro. Wybacz, ale do takich będę się odzywał, obojętne, czy będzie to dotyczyło Żulczyka, czy Wisławy S. – bo nie trawię palantów, którzy urządzają jazdy pod tytułem ta książek to gówno, to bełkot pijanego chłopaka ze wsi. Może Tobie to odpowiada – bo Gombro się nie obsrywa, nie wali sobie konia i nie pisze ku uciesze gawiedzi. Ale mnie nie.


05.04.2008, 00:57 :: 79.186.58.44
Radek
I, zapomniałem dodać, piszę tutaj ogólnie, o coponiektóryych kometarzach, nie Twoich.
Jeśli uraziłem szczególnie jakos - to przepraszam, stan wewnętrznego poddenerwowania, nie chciałem. Rzeczywiscie - sam sobie jestem winny, że nie ująłem tego inaczej i wyraźniej nie zaznaczyłem, że chodzi mi o te 150 stron które udało mi się pokątnie przeczytać - za to kajam się do stóp.

"A co do samego "Radia" to wiesz, dla mnie akurat to zaleta, że ktoś wreszcie w tym kraju przekonwertował/zastosował/przejął głos Palahniuka, Delillo, Ballarda, czy Houellbecqa. Może się wreszcie coś ruszy w literaturze."

O tak, to prawda - też się cieszę, ale uważam, że to jednak jeszcze nie jest TO, ze to szkice i przymiarki, zapowiedź czegoś, co wywoła we mnie taką traume jak "Cząski elementarne", że będe czuł wstyd realny wstyd i wstręt. Mam nadzieje, cholerną, że żulczyk spłodzi coś, co wymiesza mnie moralnie, etycznie i przede wszystkim emocjonalnie.

05.04.2008, 00:52 :: 79.186.58.44
radek
Po głębszym oddechu i przemyśleniu, doszedłem do wniosku, że komentarz Charlesa Kinbote'a mnie podirytowal.
Nie dlatego, że nie przyjmuje krytyki w jakiejkolwiek postaci, jestem arogancki i moge przepowiadać pogodę.
Ok - możesz mieć racje, ba!, zgadzam się z tym, że nie można oceniać ksiażkin nie czytając jej. Tylko proszę, naprawdę najserdneczniej jak potrafię, zamiast kurwa przypierdalać się do tego i obrzucać mnie tu, mało wyszukanymi, inwektywami i porówywaniami do osób medialnych o których nie mam pojęcia, ustosunkuj się do tego, co napisałem. Nikogo nie obraziłem, nie miałem takiego zamiaru. Nie udaje maczomena na blogu żulczyka tak jak Ty, nikomu nie wrzucam, chętnie bym porozmawiał i naprawdę, jestem otwarty na jakąkolwiek krytyke. Możesz mnie nawet doszczędnie rozjechać i udowodnić mi, że w każdym calu się myle, ale kurwa na litosć boską, nie przypierdalaj się do jednego elementu - bo koniec konców odpowiadasz bardziej tym rysopisom, które opisujesz w swoim komentarzu.
Poza tym - ja nie krytykuje, lubie żulczyka. Czytam radio, miło mi się to czyta. ale Kinbote nie wale nad nim konia, jak zdaje sie Ty to praktykujesz i bronisz tego jak rodzonej matki.
Nie ogarnął mnie "hype" na żulczyka, uskuteczniany jest przez exkluziva czy lampe. Trafiłem tu przypadkiem, a "krzywde" przeczytałem ze względu na zalecenia znajomej. Podobało mi się, lecz mimo wszystko - nie obsrałem się. A mam wrażenie, że tu powiedzieć coś złego o ksiażce, o żulczyku w ogóle, to jak obrazić komuś matkę.
Opluć, wyzwać, nazwać idiotą, a potem powiedzieć, że jeszcze się żali.
Tak ego skacze kiedy w necie można twardego poudawać ? Bo koniec konców, chciałem tylko pogadać, wypowiedzieć się o tym, co przeczytałem jak narazie i z czym mi się kojarzy.
Nastepnym razem, ku uciesze gawedzi, napisze ze wszystko ok, zajebiste, rozpierdala, kurwa, rozkurwia, dokręca, miażdzy, niszczy itd.


05.04.2008, 00:47 :: 83.10.216.106
dr Charles Kinbote
Ja piłem do "Bo choć nie czytałem radia", "Ofkoz - to wszystko to moje przypuszczenia, nie czytałem Radia", więc sam sobie jesteś winien, skoro uprawiasz takie gierki.
A co do samego "Radia" to wiesz, dla mnie akurat to zaleta, że ktoś wreszcie w tym kraju przekonwertował/zastosował/przejął głos Palahniuka, Delillo, Ballarda, czy Houellbecqa. Może się wreszcie coś ruszy w literaturze.

05.04.2008, 00:34 :: 79.186.58.44
radek
anyway - dzieki, za konstruktywna krytyke, przemysle zmiane nicka.

05.04.2008, 00:33 :: 79.186.58.44
radek
czytaj nizej, wypowiadam sie o fragmencie, ktory przeczytalem.

05.04.2008, 00:17 :: 83.10.216.106
dr Charles Kinbote
-----> radek

Człowieku, idź do TVN Meteo i przepowiadaj pogodę. Masz taki dar i tak dobre mniemanie o samym sobie, że spoko - jesteś w stanie określać aurę na 10 lat do przodu. Nie przeczytać książki i wiedzieć jaka ona jest, z czego są skomponowane zdania, czego brakuje, a czego jest w nadmiarze??? Ty całą literaturę poznałeś w ten sposób? Gratulacje, jesteś lepszy, niż ten łysy jasnowidz z Polsatu, który na podstawie łyżeczki lub starej skarpetki wmawiał, że wie gdzie leżą zwłoki albo czy zaginiony nie baluje przypadkiem w ciepłych krajach. Zmień nicka na "Nostradamus, wcześniej radek".

05.04.2008, 00:07 :: 79.186.58.44
radek z ziemianki
Dodać musze jeszcze - nie do końca prawda z tym, że nie czytałem. Troche jednak. Wypowiem się i zweryfikuje, jeśli zajdzie potrzeba, pogląd kiedy się z nią uporam

05.04.2008, 00:02 :: 79.186.58.44
radek
I to jest właśnie mankament, problem największy tej ksiażki. Bo choć nie czytałem radia,a za sobą mam lekture krzywdy, to ja wiem że ona sie nie obroni, ugnie pod presją czasu i stanie się lekturą dla nastolatków. To jest brawo dla 17-19 letnich dzieciaków, podjaranych życiem, jak w teledysku radiohead, wierzących że, pomimo potknięć i wynaturzeń, własnych udziwnien emocjonalno-intelektualnych to akurat w tym konkretnym momencie to samochody rozbijają się o nas, nie zaś my o nie. Ona celuje właśnie w ten pierwiastek elementarny młodości, powoli formującej się inteligencji, naszego układu emocjo-głównie-hormonalnego, tej ogromnej potrzeby kontaktów fizycznych i całego, ogólnego rozpierdolu w naszej głowie.
Ja w tym wszystkim widze ostry podjar Houellbecq'em (tak to się odmienia ?) przekonwertowanym na wersje polskią, pokolenie '80, czuje też, oczywiscie, Palahniuk'a - nie w formie, a w treści, sposobie prowadzenia akcji, założeniach myślowych zdań.
Chodzi z grubsza o to, że to jest fajne, miło się to czyta, bo trafia do mnie, bo sam jestem taki. Ale to jak masturbacja - jest fajnie i przyjemnie, jest ok, boże, to prawie seks. Ale zostaje jakieś uczucie głębszego niedosytu, że jednak zostałem oszukany.
Notabene - identyko jest z seksem, tyleże on, jako kresowa przyjemnosc, znany z telewizji i "mitów podwórkowych" okazuje się wielkim, fizycznym, rozczarowaniem.
Rozchodzi się o to, że ta ksiażka, mimo wszystko nie jest rewelacją, nie jest głosem pokolenia - przynajmniej mojego, rocznik '89. To jest jego echem, które dudni w głowie. Młodzieżowo napisane, z młodzieżowym tematem, tylko brakuje w tym jakiejś puenty, która, jak to się mówi, rozpierdalałaby nas na cząsteczki.
Ofkoz - to wszystko to moje przypuszczenia, nie czytałem Radia, ale wiem czego mogę się po nim spodziewać.
I nie myślcie, ze nie cenie żulczyka. Uważam, ze to jeden z niewielu, o ile nie jedyny, pisarz młodego pokolenia, który piszę dobrze.
A sam, że jestem wybredny, rzadko mówię że ktoś piszę dobrze.
pozdrawiam z ziemianki

04.04.2008, 22:22 :: 83.8.95.238
art
>>>trish - poczynania ady i aleva w "instynkcie gry" byly chyba chlodniejsze niz radia armageddon, to byla jakas taka intelektualna licytacja, poza tym radio wywoluje zupelnie inne emocje, ma inny punkt zaczepienia, inne odwolania. radio chce sie przebic przez "warstwy cebuli", rozwalic rzeczywistosc, ktora tak bardzo przypomina kolaze nadziei. ada i alev prowadza jakis tam eksperyment psychologiczny, po prostu neguja wartosci, ale pojecie falszu jako takie sie tam nie pojawia... niemniej podobienstw jest troche - chociazby fakt, iz obie ksiazki probuja dosyc szeroko objac pokolenie dzieciakow urodzonych pod koniec lat 80. ale ja akurat nie skojarzylam.

skojarzeniem za to oczywistym - nie tylko ze wzgledu na autora, ktory czesto w wywiadach chociazby palahniuka wspomina - jest "fight club". lektura "radia armageddon" przypomniala mi moj pierwszy kontakt z filmem finchera, i duzo pozniejsze zapoznanie sie z ksiazka (z poltora roku temu, kiedy studnia wydala nowe, elektryzujace tlumaczenie jeczmyka): wyzwolenie pragnienia, aby dac komus w morde :). chociaz nie, to raczej na odwrot: "radio..." jest jakby realizacja mojego marzenia o zespole rockowym i takim totalnym, totalnym buncie. wlasciwie trudno byloby mi napisac, ze "radio..." jest od "fight clubu" lepsze, bo to bylaby nieprawda chociazby z tego wzgledu, iz nienawidze wszelakich zestawien, punktacji etc., a palahniuk jak rzadko ktory ze wspolczesnych pisarzy ryje mi czache, ale "radio..." po prostu trafilo do mnie bardziej, uderzylo mocniej, przyssalo. chodzi rzecz jasna o identyfikacje, oczywiscie, moge oceniac zulczyka na plaszczyznie stricte artystycznej, jasne, ze styl - totalna literacka zajebistosc - jest wazny, bo dzieki niemu cale akapity mi do teraz w glowie brzecza, ale ta synchronizacja ze mna nie tylko jako z czytelnikiem, ale i dzieciakiem z ogolniaka (rocznik dziewiec zero, ale chodze do klasy z osiem dziewiec i ten wlasnie uwazam za 'swoj', nawet zdarza mi sie zle pesel zaczac wpisywac, do tego czerwiec, wiadomo, 8906 fajniej wyglada niz 9006, takie to polityczne). i to jest tak, ze grudniowa lampe czytalam w galerii copernicus w toruniu, tam jest takie miejsce z fastfoodami i mnostwo stolikow, unosi sie zapach frytek i w ogole kreci mnostwo rodzin z dzieciakami, kazde dziecko wsuwa hamburgera czy innego big maca - no i jak zaczelam czytac najpierw fragment "radia...", a potem wywiad z autorem, to bylo to cholernie, cholernie sugestywne, i juz wtedy wiedzialam, ze to bedzie dla mnie wazna ksiazka. no i chyba sie duzo nie pomylilam, synchro calosci jest niesamowite. nieczesto sie zdarza, by bohaterowie, tak silnie jak w "radiu..." zindywidualizowani, jednoczesnie odpowiadali jakims takim chodzacym ideom. bo cyprian to jest taka, kurde, idea nacpanego guru i geniusza-artychy; gnat to idea penisa w ludzkich rozmiarach; jezus to idea terrorysty, ktory wie o bombach to, co ty chcial(a)bys wiedziec, to, co kazalo ci przetrzasac zasoby internetu w poszukiwaniu wszelakich informacji o chlopakach z columbine, zarowno przed, jak i po "sloniu"; nadzieja to idea dziewczyny, ktora bardzo kochasz, ale ona jest za piekna, madra i cyniczna (i na dodatek za wysoka), by cokolwiek z tego wyszlo; no i jest szymon, idea kogos tak przezroczystego, tak usilnie nasladujacego wspomnianego juz guru-artyche, ze sam(a) sie dziwisz, ze to nie ty we wlasnej osobie. i ja juz teraz wiem, ze to sie nie zestarzeje. i jeszcze jezeli chodzi o skojarzenia, to sama forma przypomina mi breta eastona ellisa, przynajmniej tego wczesnego, less than zero, informatorow, odloty godowe i oczywiscie american psycho: te pierwsze trzy ksiazki byly jakby "literackimi batonikami", ktore teoretycznie mozna bylo przeczytac nad brzegiem basenu, i nasmiewaly sie wlasnie z lezenia nad owym basenem; sam psychol epatowal seksem i przemoca, serwujac przy okazji wypisy z katalogow mody, szydzac ze swiata uzaleznionego od seksu, przemocy i szpanu wlasnie. podobnie postrzegam teraz radio, nie wiem na ile reklamowane, ale na pewno widoczne, atrakcyjnie wydane, z sensacyjna fabula, chwytliwymi haslami. paradoksem jest to, ze ksiazka pozostaje szalenie autentyczna... chociaz emo-czaszka na okladce irytuje straszliwie, nie mam zielonego pojecia, jak koles wycierajacy pokaleczone palce o kanapki mogl wyciac cos takiego, na murze tez takiego szablonu nie widze, mam w glowie wlasny. no i to by bylo na tyle, mial byc krotki komentarz, wyszlo jak wyszlo. zdarza sie, mam nadzieje, ze niczego nie zapcham...

04.04.2008, 19:45 :: 83.10.216.106
dr Charles Kinbote

-------> Gombro

Leki już wziąłeś?


04.04.2008, 01:32 :: 89.76.113.86
Gombro
Czas kiedy masłowska za swój bełkot dostała nagrode, niewątpliwie się skonczył. Czas na lansowanie nowego stylu zycia, "nowych" ubran z lumpeksu, nowych tresci jest obecnie smieszny, a zarazem wzrusza. bunt was jeszcze troche potrzyma przy swoim, ale juz niedługo.
gdzie ci alternatywni działacze, kim są, kim bedą ?
za kilka dni nawet wy zapomnicie o tym kolejnym, spisanym po pojaku bełkotliwym wynurzeniu, kkolejnego, chłopaka ze wsi.

01.04.2008, 23:51 :: 87.205.208.137
pola
na okładkę też cokolwiek zębami zgrzytałam, ale po lekturze tego zaprzestałam.

01.04.2008, 21:28 :: 79.184.173.41
Mizuu
Wciaz czytam, cos kolo 100 str zrobilam od wczorajszego zakupu, troche jest literowek. Ale lektura zajebista.

I ktos juz pomyslal w Japonii o koszulkach www.oneokrock.com/goods/images/goods_l001.jpg

01.04.2008, 20:55 :: 83.7.249.134
melon
wstyd mi bylo isc z ta okladka do kasy.
ale podobno wazniejsze jest wnetrze.
check it.

01.04.2008, 17:36 :: 212.191.68.254
Trish
dokladnie, bardzo pijany ;)

01.04.2008, 17:24 :: 83.10.194.235
dr Charles Kinbote

Dopiero zacząłem, jednak już od startu idzie bardzo, bardzo. Skondensowany mocny tekst. Świetna proza. Jedno "ale" - korektę to chyba robił pijany Stevie Wonder.

01.04.2008, 15:45 :: 212.191.68.254
Trish
przypomina mi troche Instynkt gry Juli Zeh - inspirowales sie moze?
jestem pod wielkim wrazeniem Radia, czekałam z utesknieniem i czuje sie w pelni usatysfakcjonowana ;)




31.03.2008, 13:32 :: 83.3.205.98
jasiu
jak nie czytam ksiązek to po wywiadzie w dzienniku kupiłem Radio... za cale 38 zł pozdrawiam

30.03.2008, 18:04 :: 84.10.142.241
oleś
Elo , nie chce Cię martwić ale w miejscu mojej pracy tj empiku sprzedało się narazie jakaś 1 sztuka radia.
Jak na mój gust to ta okładka degustuje potencjalnych nabywców, pozatym oczywiscie ze tytuł nie wisi na tzw "topce".
Tym sposobem 11 minut paolo coolio oraz
szelmostwa małej kurwy lamasa zgarniają wiekszosc puli. nie
a twoja ksiażka dorba, naprawdę .
pzdr

30.03.2008, 15:28 :: 79.186.63.114
mrówa
no ładne radio armaggedon, ładne

29.03.2008, 03:34 :: 83.24.233.72
zulczyk po prosu gotuj
Stary najebmy się, ? po rastrze

28.03.2008, 10:39 :: 83.24.241.170
zulczyk po prostu gotuj
jestes moim idolem.staram się palic tak dużo jak to możliwe,biorę co popadnie nie zrażony chamstwem i marnym zaopatrzeniem nocnej apteki. ponoc zyjesz poniżej socjalnego i lubisz tramal .gratuluje książki.

27.03.2008, 13:05 :: 91.94.85.230
pat
jakub żulczyk: rzeczywiście, 'lesio' cały czas jest śmieszny. szkoda, że tylko to jej się udało przy takim natłoku pozycji. ostatnio próbowałem wrócić do którejś z książek pani chmielewskiej, lecz po kilku stronach nie dałem rady.

27.03.2008, 12:07 :: 89.228.203.252
scroobius pip
joy division was just a band

25.03.2008, 22:24 :: 62.121.132.114
jakubzulczyk
diza :
byloby klawo gdyby bylo klawo aczkolwiek im glosniej tym chyba lepiej glebiej sobie kopac schron, nie :)

pat :
dziekuje Panu bardzo za cieple slowa aczkolwiek ja bardzo szanuje joanne chmielewska jako autorke, zwlaszcza ksiazki 'lesio'

24.03.2008, 11:38 :: 86.135.205.16
juanitabonita
co to kurwa za maniera pisania per pan? co to, swietlica jest?

22.03.2008, 19:20 :: 87.96.6.130
pat
och, Pan jest wspaniały. nawet o Panu napisałem notkę na swoim blogu. www.miejskifitness.blog.pl

22.03.2008, 17:40 :: 83.22.45.46
diza@schlódny
ej wujo zwaz na podobienstwo kolorystyki armagedona z nowym grossem, bedzie glosno, bedzie klawo

22.03.2008, 15:12 :: 83.10.231.225
dr Charles Kinbote
-------> Trish & maniania.fbl.pl

No i jak? Działa? Pozostawia obojętnym i nuży? Zachwyca? Będzie Nike, czy Złota Malina?

22.03.2008, 02:13 :: 195.13.38.227
bolo
jakup?

20.03.2008, 22:48 :: 83.10.221.104
Trish
wreszcie :) zaszywam sie z Radiem w ukryciu i delektuje sie ;)

20.03.2008, 19:26 :: 89.206.4.98
http://maniania.fbl.pl
jak od 25 :P ja juz wczoraj kupilam w empiku ^^ Apeluje o spotkanie w Gdansku ;D

20.03.2008, 09:46 :: 81.190.163.178
jagoda
pozwól, że zostanę przy moim pierwszym egzemplarzu - mam do niego sentyment nawet, jeśli jest z błędami...

pozdro:)

19.03.2008, 22:27 :: 83.28.98.240
reflux
nawet ladna ta v.2.0 okladka "zrob mi jakas krzywde". ale jakos tak sie do starej przyzwyczailem, ze nie zamienie. zreszta, czy okladka jest wazna. imo - srednio :)

19.03.2008, 21:31 :: 84.10.142.241
franklin delano
Jakub gratuluje wydania drugiej książki!



18.03.2008, 21:12 :: 85.14.85.38
chudy
Fajnie o tym control napisałeś, dla mnie curtis to też zawsze był jakiś właśnie taki nieczłowiek, tzn wyobrażałem go sobie jako totalnego psychola, w filmie jest normalnym chłopakiem(takim wsiokiem trochę) jakim pewnie tak naprawdę był, - dla mnie to własnie jest bomba sam film też super , cieszę sie że obyło się w tej historii bez jakiegokolwiek nadęcia, a nie zabrakło szczeniackiej naiwności,


18.03.2008, 20:15 :: 83.13.6.42
łukasz
Dzięki bogu że Radio już jest, ale kiedy dokładnie będzie można je kupić: 20 marca czy 25 marca?

17.03.2008, 18:52 :: 83.175.191.125
jakubzulczyk > jagoda
jest po korekcie, w tekscie nic nie jest ruszone.

17.03.2008, 18:40 :: 81.190.163.178
jagoda
"krzywda" poprawiona? jak to? może więcej na ten temat? ;)

17.03.2008, 14:38 :: 80.53.135.100
KczK
no jak się dzieciak cieszy :)))

17.03.2008, 12:53 :: 80.52.134.122
Czesław Jerzy Małkowski
Wycisnę z tej ksiązki sok... Wiesz jaki sok... Tak żeby Pana troche podniecić, a potem bedę Pana jebał na wieży...

17.03.2008, 07:23 :: 81.18.211.217
m
zulczyk ogol twarz

16.03.2008, 20:02 :: 79.186.110.145
bu
spierdalaj

16.03.2008, 14:32 :: 83.7.223.247
parafianka
pierwsza!