Link 17.06.2007 :: 16:43 Komentuj (8)

Najważniejsze i najciekawsze rzeczy w moim życiu ostatnio skupiają się wokół czytania i oglądania; nie wiem, czy to takie dobre, człowiek dwudziestoczteroletni powinien parać się może ciekawszymi zajęciami. Mimo wszystko u kogoś, kto utknął na pięćset tysięcznym znaku drugiej powieści, którą chce skończyć do końca września i wydać w grudniu, brak zainteresowania światem zewnętrznym to chyba pozytywny objaw. Więc, proszę państwa, "Zodiac" jest tak dobry, jak piszą na "Gazeta.pl", konstrukcją i wymaganym skupieniem przypomina "JFK" Stone`a; tak jak tam, obserwujemy zagadkę, która prowadzi donikąd, szyfr bez klucza,  którego rozwiązanie objawi nam się cokolwiek mgliście, i nawet jeśli będziemy pewni po wyjściu z kina, kim Zodiac był, to i tak przestaniemy być pewni piętnaście minut później. To rzadki przypadek kina, o którym myśli się jeszcze przez parę dni, chociażby rozstrząsając kwestię, czy Jake Gylenhaal naprawdę potrafi grać tylko jemiołów, czy to tylko iluzja wywoływana przez jego urokliwie psie spojrzenie. Fincher to reżyser-mózgobijca, przez cały film udowadnia nam, że może z nami zrobić wszystko, schodząc z Robertem Graysmithem ( Gylenhaal ) do piwnicy pieczemy się ze strachu jak na Freddym Kruegerze w wieku pacholęcym. A za tym wszystkim stoi Fincher, który, tak jak w "Siedem", identyfikuje się z postacią dyrygującego wszystkim mordercy-władcy-kukiełek : ha-ha, jestem tutaj, patrz na mnie, mogę wszystko. Obejrzałem również całą pierwszą serię "Heroes" i dawno tak się nie bawiłem. Dla popkulturowych smakoszy to cudowna jazda po bandzie, chociażby dlatego, że tandem Jeph Loeb / Tim Sale, odpowiedzialny między innymi za trzeci najlepszy komiks o Batmanie ever ( pamiętajcie o ogrodach, Arkham Asylum i Killing Joke ) ostro w projekcie maczał palce; Loeb jako szefu pokoju scenarzystów, Sale jako autor m.in. kluczowych dla scenariusza przepowiadających przyszłość obrazów, występującego w fabule komiksu oraz liternictwa całego serialu. Ale przede wszystkim, mamy tu fantastyczny pomysł, chociaż początkowo wydaje się, że znany już z "Watchmen" ( ktoś morduje superbohaterów ), i "Rising stars" ( zwykli ludzie dostają znikąd nadnaturalne moce ). Z biegiem czasu przestaje to być jednak tak oczywiste, wątki fabularne splatają się co prawda w niedorzeczny, ale cudnie komiksowy sposób, a frajdą jest chociażby obserwowanie, jak owe moce są ładnie podstrojone pod rys charakterologiczny bohaterów - socjopata jest niewidzialny; zakompleksiony, niedookreślony młodszy brat może mieć każdą moc, o ile któryś z herosów jest przy nim; kochana przez tatusia córeczka ma moc, o której marzy każdy tatuś, czyli niezniszczalność; walcząca o utrzymanie rozbitej rodziny, samotna matka ma nadludzką siłę fizyczną itd. To świetny serial, no i Hiro Nakamura, którego kochają wszyscy.
Zapomniałbym dodać, że w późniejszych odcinkach ( czego oglądając serial na TVP możecie jeszcze nie wiedzieć ), pojawiają się Eric Roberts i Malcom McDowell. Mając w jednym serialu najbardziej przegranego aktora w kosmosie i Alexa z "Mechanicznej pomarańczy", czy można chcieć czegoś więcej?

No i zapomniałem powiedzieć, w nowym Exklusivie mój wywiad z Kasią Nosowską, było bardzo przyjemnie, Kasia rzucała wtręty o waleniu konia i była przesympatyczna. Więcej wieści z pola boju wkrótce.

{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com