Link 21.05.2007 :: 17:21 Komentuj (11)

Piszę o tym z lekkim opóźnieniem, bo sam jestem trochę opóźniony, ale ja również przyczepiam do bluzy wstążeczkę solidarności z serwisem Napisy.org. Korzystałem z niego bardzo często - był najwygodniejszym i najlepszym serwisem z napisami w sieci. Do każdego filmu funkcjonowało kilka / kilkanaście różnych wersji, co ważniejsze, zaznaczone było, które pasują do której - czy mamy do czynienia z ripem, dajmy na to, axxo, czy mvs. Korzystałem z napisy.org tak jak setki tysięcy ludzi w Polsce i tak jak setki tysięcy ludzi w Polsce uważam, że atak w ten serwis jest bzdurą porównywalną z ustawą, która ma właśnie przejść w USA, nakładającą na radia internetowe obowiązek płacenia od każdej wytransmitowanej piosenki. Może trochę przesadziłem - napisów w sieci nadal jest multum, a amerykańska ustawa słusznie jest nazywana "dniem, w którym umrze muzyka" - zabicie internetowego radia może i sypnie jeszcze trochę kasy zgłodniałym majorsom, ale będzie kolosalnym ciosem dla sektora muzyki alternatywnej i niszowej, która wreszcie, dzięki takim platformom jak MySpace, YouTube czy Last.fm zaczęła się świetnie rozwijać i promować. Ale problem jest podobny - chodzi o nakreślenie, gdzie leży granica kradzieży własności intelektualnej. I czy udostępnianie napisów do pirackich filmów, co więcej, ściąganie ich z sieci, rzeczywiście jest okradaniem kogokolwiek. Jasne, że dużo łatwiej przychodzi to w stosunku do muzyki - chociaż zakładanie, że ktoś kupiłby płytę zespołu X, zamiast ją ściągnąć, gdyby nie mógł tego zrobić, jest daleko idącym statystycznym uproszczeniem. W sumie, logicznie rzecz biorąc jest kompletną nieprawdą. Tak samo jak stwierdzenie, że gdy już ktoś ściągnie za darmo płytę, dajmy na to, z Soulseeka, to później jej nie kupi. Ale zajmijmy się filmami.

Trzeba pamiętać, że ściągając film kinowy z sieci nie okradamy ani reżysera, ani scenarzysty, ani montażysty, ani aktorów. Ci z reguły zostają opłacani stałymi gażami, z którymi rzeczywisty przychód filmu nie ma nic wspólnego ( wszystko opiera się na przychodzie zakładanym ). Okładamy ewentualnie producentów i dystrybutorów - chociaż też trzeba postawić tutaj pewien znak wątpliwości. Z reguły ściągamy z sieci to, na co po prostu nie chce nam się iść do kina - większość ludzi do kina chodziłaby równie często, gdyby nie miała dostępu do pirackich filmów. Oczywiście, ściągamy też to, czego w żaden inny sposób zobaczyć nie możemy - z ostatnich sytuacji, gdzie indziej obejrzałbym np znakomitą trylogię duńskich filmów "Pusher"? Ale o tym, oczywiście, tak oczywistym fakcie nie chce mi się pisać. Jestem prawie pewien, że funkcjonowanie kinematografii światowej, jak i rynku DVD pozostaje bez większego wpływu na krążenie pirackich kopii - w takim USA ludzie kupują filmy na DVD hurtowo, bo to dla nich żaden wydatek, w Polsce filmy na DVD kolekcjonują ludzie, którzy kochają kino, są gadżeciarzami, ergo te filmy tak czy siak by kupili. Poza tym, ściągnięcie filmu z sieci jest takim samym grzechem, jak pożyczenie od kogoś legalnego DVD. I tak czy siak, film byśmy obejrzeli, a nikt nie zobaczyłby  z tego złamanego centa. Tak naprawdę, ściągając z internetu filmy pozostające w oficjalnej dystrybucji, najbardziej uderzamy w wypożyczalnie DVD. To one na tym tracą - pamiętajcie, że wypożyczalnia nie odprowadza żadnego procentu od filmu dla dystrybutora, tylko po prostu kupuje od niego film po "cenie dla wypożyczalni" ( jest to cena kilkakrotnie wyższa niż detaliczna ), po czym wypożyczając ten film musi go spłacić, i dalej, postarać się na tym zarobić. Z tym, że jest to bardziej pozbawianie kogoś potencjalnego zarobku niż rzeczywiste "okradanie" - tym drugim byłoby po prostu wejście, dajmy na to, do wypożyczalni "Płytka" w Augustowie i zakoszenie kopii "Samotności w sieci". Jeśli czujecie się z tym źle, odwiedzajcie częściej wasze wypożyczalnie - chociaż wiadomo, że wszystkiego nie mają napewno. Ja swoją drogą robię to często, gdy chcę obejrzeć filmy starsze niż 10 lat, których w sieci po prostu nie chce mi się szukać.

Niestety, nie wszyscy rozumieją te prawdy. W wyjątkowo brzydkim tonie dla-niektórych-guru polskiej wiedzy o popkulturze, autor najbardziej irytującego językowo bloga w polskiej sieci, mistrz żenujących anglizmów Wojciech Orliński pisze, że "strasznie cieszy się z przymknięcia autorów serwisu Napisy.Org". Co więcej, w komentarzach do notki strasznie gęsto się tłumaczy, że jest prawdopodobieństwo, że sam by skorzystał, ale tego niby nie robi, no ale generalnie bardzo się cieszy, no i prawo autorskie egzekowowane musi być itd, itp. Jako osoba rzetelnie myśląca powinnien napisać, że ta akcja była kompletną kompromitacją, zabraniem się do tematu piractwa od dupy strony i bardzo łatwo można przyłożyć ją do walki z polską narkomanią, w której psiarnia nabija sobie statystki zamykając na sankcje studentów z połówkami w kieszeni. Ale nie, władca dusz z Wyborczej oprócz udowadniania, że zna na pamięć listę płac z Millenium musi się chwalić, że ma wszystko legalnie i że ma podkupiony abonament w iTunes. Abstrahując od tego, że sam jest kawałem korsarza, rzęsiście podklejając na swoim blogu YouTube`y z nowymi zajebistymi remiksami Pink Floyd, autor znakomitej swoją drogą książki o Lemie kreuje się na jedynego czystego moralnie w krainie wszechogarniającego łże-piractwa. Zastanawiam się tylko, jak Wojciech Orliński obejrzał sobie, dajmy na to, trzeci sezon "Lost". Czy guru popkultury i najważniejsza osoba w Polsce pisząca o serialach telewizyjnych cierpliwie czeka, aż za dwa lata ten będzie można sobie ściągnąć na DVD przez Amazon? Czy Michnik wykupił mu abonament na "pay-per-view" na stronie ABC? Oj, takie komentarze są bardzo nie na miejscu, szczególnie spod klawiatury kogoś, kto kreuje się na lewicowego wolnościowca i piewcę wolnego przekazu informacji. Prawa autorskie prawami autorskimi, trzeba pamiętać, że internetowe prawo autorskie w Polsce nadal pozostaje ( z tego co wiem ) w ogóle nie zpisane, i sieć działa na paragrafach z kodeksów prawa prasowego itd. Rozumiem, że WO napisów nie potrzebuje - po jego notkach wnoszę, że język Szekspira zna perfekt. Jednak zamknięcie napisy.org nie zlikwiduje ani problemu piractwa, ani nielegalnych kopii, ani nie podreperuje budżetu polskich dystrybutorów. 'Spiderman 3' i tak zarobi swoje, fani niektórych reżyserów i tak będą chcieli swoje obejrzeć, a polska kinematograficzna sitwa niech lepiej produkuje filmy, które ludzie będą chcieli oglądać w kinach i wypożyczać, a nie aresztuje Bogu ducha winnych wolontariuszy. Amen.

{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2018
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com