Link 06.05.2007 :: 22:52 Komentuj (4)

Każdy miał własną majówkę, dla mnie jeśli oznaczała cokolwiek, to powrót do oglądania seriali telewizyjnych. Podobno Jacek Dukaj powiedział, że ciężar epiki przenosi się na amerykańską telewizję, i coś jest na rzeczy - w kinach masz farfocle i niedomówienia, a wystarczy dociągnąć do końca drugi sezon "Prison Break" by pooglądać sobie odkupienie, oczyszczenie, miłość i nienawiść, zdradę i braterstwo itd. Zdaję sobie sprawę, że wszyscy są wkurwieni rozsupłaniem wątków, ja odpowiadam : spróbujcie to wymyśleć, do tego perspektywa trzeciego sezonu w którym  Scofield będzie uciekał z panamskiego pierdla mocno podnieca mojego wewnętrznego pożeracza fabuł. Żałuję tylko, że nie zabili jeszcze Bellecka. Do tego w końcu nadążyłem i obejrzałem Lost Room, kolega Orbitowski miał rację rozpływając się nad scenariuszem. Ale scenariusz jak scenariusz. Liczy się pomysł, który tutaj jest wart miliony dolarów, takich historii nie wymyśla się codziennie - gdzieś tam jest wszystko, nostalgia za starymi dobrymi czasami w których nie było internetu, komórek i GPS`u, wszystkie podniecające za młodu bajki o magicznych gadżetach, które wszyscy chcieliśmy mieć ( pilot zatrzymujący czas, czapka niewidka itd. - kto z nas tego nie chciał ), można się jeszcze pobawić w pana Proppa i wysuwać analogie do "Kwiatu Paproci" itd, itd - mózg się topi, a to tylko pięć godzin. Właśnie - trzy odcinki po półtoragodziny, a gdy zobaczycie to spłynie na was, że przecież odcinków mogłoby równie dobrze być sto. Bo "Lost Room" to fabularny mechanizm a la 100 Naboi, ilość historii które system może wygenerować jest tak naprawdę nieskończona i sam z chęcią popełniłbym scenariusz np do komiksu - tribute`u, gdyby ktoś kiedyś za granicą taką antologię chciał stworzyć.
Majówka przyczyniła się też do lektur, z obowiązku muszę napisać o Tracę Ciepło Łukasza, bo zapowiadałem taką atrakcję - no i jest tyle samo frajdy co rozczarowania, mniej więcej fifty / fifty, po czasie najbardziej podoba mi się druga część; pierwsza za bardzo ( chociaż wyśmienicie ) skupia się na realiach i tzw świecie przedstawionym, trzecia natomiast za wesoło tapla się w błotku psychostylu i biblijno-sennych faz,  z których niewiele dla czytelnika wynika. No i samo zakończenie mocno z dupy, Łukasz, sorry. Ale jest też za co chwalić - Orbitowski spełnia podstawowy postulat modern horroru, psuje to, co za oknem, świetnie wyłapuje polskie realia, pisze bardzo żywo, mądrze i  pstryczki warsztatowe ma ładnie obcykane - zaiste mógłby wykładać na polskich odpowiednikach kursów creative writing. I proszę to odebrać jako komplement.
Ufff, poza tym widzę po komentarzach że mam prawo czuć się śledzony, proszę się tak ze mną nie bawić w Wielkiego Brata bo tak naprawdę mam słabą psychikę i mi wystarczy już że się rozglądam za tzw. grupami od czasu do czasu. Poza tym książka stoi, rusza i znów hamuje, ale pod choinkę będzie, tak jak obiecałem, zwłaszcza że już chce mi się pisać trzecią. Piszę kontrolnie. Stay tuned.


{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2018
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com