Link 26.03.2007 :: 21:49 Komentuj (17)

1) Jak chyba wszyscy poszedłem do kina na '300'. Jak prawie wszyscy, czytałem przedtem komiks Franka Millera, ale z góry wiedziałem, że forma kompletna komiksowego 300, jego graficzna finezja i swoista asceza polegną w starciu z nagrzanymi na zrobienie widowiska totalnego autorami filmu. Swoją drogą Zack Snyder zrobił przedtem remake Romerowskiego "Świtu żywych trupów", z za-je-bi-stą czołówką w której leci "The man comes around" Johnny Casha, ale na czołówce i pierwszych 5 minutach się skończyło, jak pamiętam. W '300' jest jednak trochę lepiej. Generalnie,  poszedłem na ten film z pełną świadomością, że przy okazji rozboli mnie brzuch od KFC, cały się usmaruję masłem od popcornu, że wokół będzie boleśnie kolorowo, generalnie Galeria Kazimierz i tym podobne atrakcje. Nie oczekiwałem Bergmana, ale infantylizacja dialogowa owszem, posunięta zbyt daleko. Jak napisał bardzo trafnie kolega Balawender w swojej recenzji, to, co w swojej lakoniczności sprawdza się w komiksie i nie zasłania kadru, w języku filmu trochę przeszkadza. Chociaż, co z tego. '300' to tak naprawdę czysty fun, esencjonalna idea pójścia do kina dla radochy, a prawidłowe i najbardziej zrozumiałe reakcje świetnie opisuje Neal Stephenson w swoim artykule dla New York Times. I nie tylko reakcje - kapitalnie udowadnia, że politycznego drugiego dna w 300 nie ma co szukać. Bo to, że ten drań Frank Miller popiera interwencję w Iraku, to inna kwestia.

2) Dałem już swój upust temu chyba w dwóch recenzjach, ale Na Szybko Spisane to arcydzieło, bez dwóch zdań - polski komiks dziesięciolecia, rzecz pokoleniowa, rzecz o nas, rzecz pokazująca mapę, po której biegamy wszyscy - z reguły się w niej gubiąc, ale hej, jakie czasy, taka orientacja. Biegiem kupować, mieć, czytać, ja przeczytałem już chyba dziewięć razy, brecha za każdym razem taka sama, łezka też.

3) A propos komiksów, to oczywiście dziękuję Szymonowi, Timofowi, Mateuszowi, Arkowi i Mykowi za wielce budującą i kreatywną dyskusję w Warszawie, panowie, trzeba dotować.

4) Z aktualnych playlist to The Field, zastanawiam się, dlaczego wiele osób jest tak upośledzonych na gatunek techno, jak to napisali pięknie na Pitchfork, w chwili, gdy większość współczesnej muzyki pop da się sprowadzić do polifonu bez większych strat dla całości, współczesne progresywne techno to jeden z niewielu gatunków w których mamy wyczucie harmonii, dynamiki, aranżacji i konstrukcji. Dla nieobeznanych - oczywiście, nie chodzi mi tu o ekstazową stodołę a la DJ Tiesto. The Field, "From here we go sublime", dzisiaj we wszystkich portalach ocena maksymalna i u Żulczyka również, takie dreszcze w tej działce ostatnio miałem chyba przy słynnej setce Tresora Scion 'Arrange and process'. No i oczywiście nowy El-P , ale tu już się uzewnętrzniałem na Relazie, pomnik paranoi, tekstowa magma nie do przeniknięcia, ale jak się wejdzie, są potem koszmary. I teledysk, kurwa jego mać, teledysk.

5) A z czytania ostatnio rewizyty u Gibsona i Millera Henrye`go nie Franka, u pierwszego jak zwykle scenografia zaraża głowę, noże robione na palnikach gazowych z rękojeściami z fragmentów płyt głównych i dojo konstruującego perfekcyjne origami mistrza zen w kartonie ustawionym gdzieś w centrum handlowym. U drugiego bomby w ryj, i w ryj, i w ryj, ten nihilizm, ten uśmiech, ta wolność, dlaczego teraz tacy ludzie już niestety nie żyją.

6) No i wiosna, przede wszystkim jest wiosna. Stay tuned.

{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2018
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com