Link 05.10.2009 :: 12:33 Komentuj (20)


P>

Chciałem napisać coś o Polańskim. Są jednak momenty, gdy ktoś, kto myśli o danej sprawie to samo, co ty, podsumowuje ją dużo błyskotliwiej, niż tobie kiedykolwiek by się to udało. W tym przypadku wyręczył mnie Chris Rock. Żeby nie było - "Lokator" i "Dziecko Rosemary" napewno wchodzą do mojego top 10. Ale to nie ma nic do rzeczy.


P.S. Zablokowało tamte video, więc wkleiłem drugie, ale dłuższe. Ogólnie Chris jest zabawny, a o Polańskim zaczyna gadać od 2:23.


{blogfrog}
Link 20.10.2009 :: 23:12 Komentuj (16)




Miałem szczęście poznać kiedyś koleżankę Julię Górniewicz osobiście, w czasach liceum, spotykaliśmy się wtedy na imprezach u innej wspólnej koleżanki, tak raz na pół roku. Ja wtedy sklejałem w domu tragiczne, paraśmieszne autorskie ziny, poza tym moją główną działalnością artystyczną było bazgrolenie na lekcjach i nabijanie lufek. Koleżanka Górniewicz w tym samym czasie za pomocą gitary akustycznej, pianina i jakiegoś prostego sekwensera zrobiła wtedy swoją płytę, która z tego co pamiętam, brzmiało jak lo-fi wersja Portishead, i nie jest to bynajmniej inwektywa. Wprost przeciwnie. Jeśli ktokolwiek w tym wieku w moim otoczeniu robił jakąś muzykę, to było to bardziej brzdąkanie na pudłówie szlagierów Kultu, więc płyta Julki, przekazywana sobie z rąk do rąk przez jej kolegów z klasy trafiła w końcu do mnie, poczułem się cokolwiek przygnieciony potencjałem mojej znajomej. Fast forward do przodu : gdy dowiedziałem się, że Julka Górniewicz, już jako Julia Marcell, zebrała 50 tys. dolarów na nagranie swojej płyty w portalu Sellaband, przypomniałem sobie muzykę, jaką udało jej się robić już w liceum i wcale nie poczułem się zdziwiony.


Więc, teraz jest podobnie, ja sklejam do kupy chaotyczne powieścidła i walczę o byt smarując wierszówy, gdy koleżanka Górniewicz wydaje w Niemczech płytę, z której piosenek nie mogę przestać słuchać i zapewne nie tylko ja. Niby zawsze miałem głęboki uraz do lasek z fortepianem, Tori Amos i wszystkie jej klony miałem za jakąś protezę Tajemnicy, zasłanianie manierą i enigmatycznymi tytułami jakiegoś wiejącego przez to wszystko przeciągu. Z dziedziny ballada autorska zawsze wolałem Nicka Drake`a, Current 93, z babek Patti Smith i PJ Harvey, no ale to w końcu rockandrollowe ściery, a nie nimfy w spódnicach w falbanki. Nawet gdy już zupełnie zapomnę o tym, że Julia Marcell była kiedyś moją koleżanką i lubiłem z nią długo rozmawiać, z nią jest inaczej. Tu jest jakaś chropowatość, zamierzona niedoskonałość, ciepło nieporządku. Gdyby było tego trochę więcej, jest ryzyko, że ta muzyka wzbudzałaby uczucie porównywalne do siedzenia z dobrym, trochę chorym umysłowo przyjacielem, jak, nie przymierzając, Modest Mouse. Oczywiście, muzyka Marcell jest dużo grzeczniejsza, bardziej stonowana, bardziej dziewczyńska i nostalgiczna, ale coś jest, coś tam się pali, może to granie palcem na skrzypcach, może to ograniczone instrumentarium, może to, że Julka wie, jak dozować emocje. Może też być tak, że dawno nic nie uderzyło w tą część w moich bebechach, która się wzrusza, i tak, ta część istnieje, jeśli nie wierzycie, nie oglądaliście ze mną filmu "Duża ryba". W każdym razie, płyta Marcell jest już w Polsce, jak lubicie baby z fortepianem, jest dużo lepsza niż płyta Gaby Kulki, a ja serdecznie, ze względu na nową muzykę i trochę stare czasy serdecznie gratuluję autorce. Kawał talentu, zasłużony sukces, wszystkiego dobrego i przepraszam, że nigdy nie oddałem tej kasety The Verve 'Urban hymns'. Może mam ją gdzieś w domu. Jest szansa.


{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2017
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com