Link 16.10.2008 :: 02:18 Komentuj (22)

W Warszawie nie jest źle, szybko i ci ludzie biegną nie wiadomo po co, jakby to powiedziała Jolanta R., ale o tym następnym razem. Tymczasem : co tydzień, w sobotnim magazynie Dziennika można poczytać moją stałą kolumnę na temat różnych dziwactw i wynaturzeń polskiego rynku medialnego. Zaczęło się dwa tygodnie temu tekstem o niejakim Gracjanie Roztockim, nieszczęsnym człowieku o dobrym sercu i intelekcie Forresta Gumpa, któremu dany był pech stania się polską celebrity. Potem było o cyklu programów "The Eye on Poland", a o czym dalej - odpowiedź mogłaby wyśpiewać Katarzyna Kowalska, czyli "co może przynieść nowy dzień". Tymczasem, ma się rozumieć, zapraszam.

{blogfrog}
Link 28.10.2008 :: 11:34 Komentuj (12)






Kiepski dowcip zawsze wróci. Bardzo dobrze zrobione.
{blogfrog}
Link 30.10.2008 :: 18:11 Komentuj (11)

Nie spodziewałem się, że to będzie aż takie dziwne uczucie - usłyszeć, że William Wharton nie żyje. Dziwne, bo pewien sposób jest to pisarz, który dopiero niedawno w moim życiu przestał być kompletnie nieobecny. No dobrze, tak naprawdę wszystko w moim życiu zdarzyło się niedawno, bo mam lat 25. Pamiętam, że czytałem Whartona mniej więcej wtedy, gdy czytałem również drugiego amerykańsko - polskiego pisarza, Jonathana Carrolla, czyli gdzieś w okolicach siódmej klasy szkoły podstawowej. I pamiętam, że bardzo podobała mi się książka "W księżycową, jasną noc". Zupełnie nie pamiętam jednak, dlaczego - tym bardziej, że jakiś czas temu w telewizji przysypiając oglądałem połową oka jej ekranizację w której nawet pomimo obecności znakomitego Gary`ego Sinise nie było absolutnie nic dobrego bądź ciekawego. Ale lubiłem te książki chyba dlatego, bo w tamtym wieku lubiłem wszystkie książki. Więc, Wharton był wtedy jakoś obecny, a niedługi czas później stał się obecny inaczej; na fali coraz większego oczytania jak i nastoletniego buntu (mama uwielbiała z kolei tę okropną, gerontofilską książkę o facecie, który bzyka ślepą osiemdziesięcioletnią malarkę w Paryżu), symbolem literackiego półproduktu i chały dla pensjonarek. Musiał minąć jakiś czas, by w tej kategorii trwale i bezdyskusyjnie rządy Whartona obalił Paolo Coelho. Dopiero gdzieś na początku studiów przestałem mieć jakikolwiek stosunek do twórczości Williama Whartona. Jakiś czas temu na Ale Kino zobaczyłem również po latach film "Ptasiek", który okazał się być filmem pretensjonalnym i kompletnie grafomańskim. Po książkę nie miałem odwagi, a przede wszystkim czasu sięgnąć. Nie zrobię też tego teraz. Podejrzewam, że Whartona w moim przypadku jak na jedno życie wystarczy.


Nie czytałem tych wszystkich jego książek rzuconych specjalnie na polski rynek - a jak właśnie ze zdziwieniem przeczytałem na Wiki, stanowią one ponad połowę jego bibliografii. Czytali je głównie jego wierni fani, co i rusz odsądzani od czci i mózgu przez krytykę. Ciężko jednak nie przyznać, że z kategorii pisarzy współczesnych, którzy osiągnęli w Polsce okołomilionowe rejestry sprzedaży Wharton był, odliczając oczywiście Andrzeja Sapkowskiego, autorem najlepiej piszącym. I czekam teraz na jakieś napisane przez poważnego literackiego krytyka, który u statystycznego wielbiciela Whartona jeszcze niedawno podejrzewał pewnie brak płata czołowego, wspomnienie i prywatny, whartonowski coming out. Tak, on wcale nie był taki zły, no mdły i banalny, ale zdarzało mu się, a tak naprawdę to i przy tej książce oczko ciut mi zmokło. Będzie śmiesznie - a ja, jak już napisałem wcześniej, na taki coming out nie mogę sobie pozwolić. Po prostu nie pamiętam, czy jest coś dobrego w tych książkach, które czytałem. Ekranizacje są fatalne, ale niestety, czasami z ekranizacjami tak bywa. Zresztą - co by nie mówić, jeśli w Polsce sprzedaje się milion egzemplarzy jakiegoś pisarza, który nie jest apostołem, Janem Pawłem II bądź Sienkiewiczem, to jest to dobre samo w sobie, goddammit. Niech spoczywa w pokoju.


{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2017
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com