Link 04.01.2012 :: 02:07 Komentuj (24)

Nie życzyłem Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku, więc szybko nadrabiam tę zaległość. Wszystkiego najlepszego w 2012 roku - wszystko wskazuje na to, że będzie to rok wrażeń, płaczu i czerwonych nagłówków na Gazeta.pl. Od razu chciałem Wszystkich poinformować - na 99,9% nie wydam w 2012 roku żadnej książki. Czuję w kościach, że następne 12 miesięcy będzie tak obfite we wszelakie atrakcje, że zawracanie ludziom głowy moją pisaniną byłoby aktem wielkiego zadufania w sobie. Nie wiadomo, czy będą to atrakcje równie spore jak te, które były udziałem naszych dziadków i rodziców - dajmy na to, kryzys kubański albo stan wojenny - ale czy rok, który zaczął się od militarnych ruchawek wokół cieśniny Ormuz może być nudny? Proszę Was. Żyjemy w Ciekawych czasach, ale aby ta ciekawość nie dotknęła Nas wszystkich bezpośrednio - tego życzę Wam w 2012 roku.
OK, nie wydam również książki dlatego, że nie przez ostatnie półtora roku wydałem ich sztuk trzy, i wydaje mi się, że nastąpił ów zawsze trudno zauważalny moment w którym podaż zaczęła przewyższać popyt. Może nie w sensie nakładowym - "Instytut" i "Zmorojewo" - sprzedały się w miarę OK - ale nawet moich, podejrzewam, pięćdziesięciu wiernych fanów mogłoby w końcu poczytać coś fajniejszego. Tym bardziej, że niektórzy z moich serdecznych przyjaciół po piórze i wódce najprawdopodobniej wydadzą w tym roku nowe książki, i mogą być one bardzo dobre. Sam czekam na nie z niecierpliwością, tym bardziej że w nowym mieszkaniu mam wannę i z tego powodu poziom czytelnictwa w moim życiu chociaż trochę wróci do poziomu, który przystoi osobie piszącej. Nie oznacza to oczywiście, że w 2012 zamierzam marynować się w samozadowoleniu na kanapie. Roboty jest masa, zarówno bieżącego pisania do gazet, jak i większych projektów, o których nie ma na razie sensu pisać. Chciałbym jednak wierzyć, że skończę ten rok we względnym spokoju, wewnętrznym, lokalnym globalnym i ze zrealizowanymi planami. Ten rok skończyłem poprowadzeniem Sylwestra w TVP Kultura z Wojciechem Mannem oraz wnoszeniem kanapy na czwarte piętro wspomnianego już, nowo-wynajętego mieszkania, z tego co policzyłem, już 16-ego w moim krótkim acz burzliwym życiu. Oba te wydarzenia należały do gatunku jednocześnie satysfakcjonujących, humorystycznych i psychodelicznych. Tych nigdy dość.
W każdym razie, był to dobry rok; rok, który uzmysłowił mi dość namacalnie pewien proces, który dział się już w moim życiu od paru lat. Cytując blog kolegi Orbitowskiego - ja również 10 lat temu byłem po prostu zjebem, a teraz jestem literatem, publicystą, i okazjonalnym jąkałą z telewizora. Niby niewiele, a na pewno mało szlachetnie, wbrew temu co może się niektórym wydawać, ale jedno w tej trwającej dziesięć lat przemianie jest pewne - awans ze zjeba na zawodowego dostawcę opinii i tekstów niesie ze sobą pewną odpowiedzialność, pewien obowiązek, pewien pakt zawiązany z ludźmi, którzy wykonują wysiłek posłuchania cię, poczytania i zwrócenia na Ciebie uwagi. Jeśli dane mi będzie wykonywać mój zawód przez następne 10 lat, nie zamierzam z tej odpowiedzialności rezygnować. Na przykład fakt, że jakaś anonimowa osoba, którą serdecznie pozdrawiam, założyła bloga na serwisie soup.io poświęconego wyłącznie cytatom z mojej prozy, nie jest dla mnie powodem do radosnego onanizmu, a raczej kolejną cegiełką w tym ciężkim plecaku.
Ale tyle o mnie; życzę Wam, abyście nie tracili dobrego humoru, nie użalali się nad sobą i robili swoje. Abyście pracowali nad samodzielnością sądów i nie dawali się porwać w zbiorowe ruchawki. Aby w waszym życiu było dużo dobrych lektur, płyt, jedzenia, seksu i podróży. Nie zamierzam obiecywać, że będę pisał tu częściej. Wiecie, że w tej kwestii moje słowo jest warte tyle co obierki. Może przeprowadzę tego bloga gdzieś indziej. Może dorobię się własnej strony autorskiej, takiej z napisem ŻULCZYK estetyczną czcionką i zamyślonym zdjęciem; nie wiem, czy wchodzący tutaj by sobie tego życzyli. Wszystko jest do przemyślenia - obym w 2012 roku miał jeszcze czas i warunki ku temu, aby spokojnie pomyśleć. Wszystkiego dobrego. Stay tuned.

{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2017
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com